Maszynista zauważył chłopca chodzącego po torach z odległości 400 metrów. Jak mówi - po zatrzymaniu składu wybiegł z lokomotywy i zabrał dziecko z toru, po którym jeżdżą pociągi ekspresowe Berlin - Warszawa. Zabrał chłopca do kabiny i zawiadomił policję. Przejechał do najbliższej stacji kolejowej, na której czekali już funkcjonariusze. - Policja odebrała zgłoszenie od ojca chłopca o zaginięciu syna - dodaje sierżant sztabowy Dawid Marciniak.
5-letni Mateusz wcześniej był pod opieką babci, której uciekł. Jak podkreśla Dawid Marciniak z wielkopolskiej policji - ta historia skończyła się szczęśliwie dzięki czujności maszynisty. "Strach pomyśleć, co by się wydarzyło, gdyby był to np. pociąg pospieszny" - dodaje. Z postawy maszynisty dumni są kolejarze i szefowie PKP Cargo, którzy w najbliższym czasie chcą wręczyć mu nagrodę.