- Obecnie w Polsce jest około 20 psów z licencją terenową w Państwowej Straży Pożarnej, także to jest powiedzmy elita” – podkreślają dumnie strażacy.
Za ich szkolenie i przygotowanie odpowiada m.in. młodsza aspirant Magdalena Nowicka-Błażejczyk.
Zanim zostanie przewodnikiem taki strażak, to tak około roku jest takim stażystą, chociaż może być doświadczonym w dziedzinie strażackiej, ale w tej dziedzinie musi też sam zrozumieć, czy będzie chciał to robić, czy nie będzie chciał tego robić, jak również, co jest bardzo ważne, czy będzie miał na to czas, bo czas to jest taki wyznacznik tego wszystkiego, co się wiąże ze szkoleniem psa ratowniczego
- zaznacza.
W Jednostce Ratowniczo-Gaśniczej nr 4 w Poznaniu stacjonuje 8 wyszkolonych strażaków-przewodników wraz z czworonożnym partnerami. W odróżnieniu od innych służb psy towarzyszą strażakom przez 24 godziny na dobę 7 dni w tygodniu.
Jak zaznacza aspirant Krzysztof Biszczanik, ich szkolenie to ciągła praca, także poza godzinami służby.
- Jeżeli ktoś myśli, że to jest piesek domowy, który leży, to bardzo się myli, ponieważ z takim psem pracuje się praktycznie cały czas - mówi.
Trzeba z nim pracować nie tylko na służbie, ale też w czasie wolnym, w domu wieczorami. Trzeba chodzić po różnego rodzaju kamienicach, po ulicach, po dworcach, chodzić po przedszkolach, lotniskach, żeby pies poznał jak najwięcej bodźców, żeby nigdy w życiu się nie zaskoczył czymś. Żeby go coś nie stresowało, żeby to wszystko było dla niego codziennością
- tłumaczy.
Czworonożni ratownicy z Poznania biorą udział w akcjach nie tylko w kraju, ale i za granicą. W ostatnich latach wspierali działania po trzęsieniach ziemi w Turcji oraz po wybuchu w porcie w Bejrucie, pomagając odnajdywać osoby uwięzione pod gruzami.