Wsparcie rodzin to obowiązek samorządów
Ze wstępnych ustaleń wynika, że substancja nie była toksyczna. W rzeczce pracownicy Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska nie stwierdzili śnięcia ryb. Już wiedzą, kto zanieczyścił rzekę.
- Barwnik dostał się do wody z uszkodzonego pojemnika, który był składowany na terenie sąsiedniej firmy - powiedziała nam Małgorzata Koziarska z Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Poznaniu. - Sprawca zdarzenia przyznał się, że na terenie zakładu doszło do uszkodzenia mauzera (pojemnika), w którym się znajdowała ta substancja. To nie jest ani producent tej substancji ani osoba, która wykorzystuje ją do swojej produkcji. Jest to firma, która po prostu transportuje i magazynuje na swoim terenie produkty. To nie było umyślne zdarzenie, mauzer został uszkodzony mechanicznie. W wyniku tego dostało się do kanalizacji burzowej, deszczowej, przez to przedostało się do środowiska wodnego - wyjaśnia.
Inspektorat na razie nie ujawnia nazwy firmy, bo rozpoczyna na jej terenie kontrolę. Chce ustalić przyczyny i okoliczności zdarzenia. Według szacunków, do wody dostało się około 300 kilogramów barwnika, czyli dwie trzecie pojemnika, w którym był składowany.