Od czwartku w samym centrum miasta - na placu Wolności - można próbować dań i napojów z Polski i zagranicy. Organizatorzy przygotowali miejsce do biesiadowania, gdzie przy dźwiękach muzyki na żywo, można posiedzieć nawet kilka godzin.
W pierwsze dni festiwalu gości wystraszył upał, ale potem było lepiej - mówią wystawcy.
- Mnie w czwartek nie było, ale piątek i niedziela - sporo osób. Zdrowe jedzenie, zwłaszcza kiszonki, które ludzie uwielbiają.
- Zainteresowanie bardzo duże, ale z kupującymi to jest średnio. Bardzo dużo jest takich osób, które nie znają olei na zimno tłoczonych, trzeba im wytłumaczyć.
- Myślę, że dużo osób odwiedziło festiwal. Tutaj jestem po raz pierwszy, ale wydaje mi się, że jest dosyć dużo ludzi. Są też obcokrajowcy, więc w sumie fajnie
- mówią sprzedawcy.
- Bardzo dobre jedzenie, wyśmienite.
- Przyszłyśmy, żeby popróbować różnych smaków. Wszystko jest w jednym miejscu, można spróbować, a nie tylko zobaczyć opakowania w sklepie.
- Tu jest więcej miejsca. Na Starym Rynku też by było dobrze, ale plac Kolegiacki był za mały
- mówili goście festiwalu.
19. edycję festiwalu po raz pierwszy zorganizowano na placu Wolności. Wcześniej impreza odbywała się głównie na Starym Rynku. Zdania wśród sprzedawców są podzielone. Część wolałaby jednak powrotu na Stary Rynek.