Czy obronią złoty medal zdobyty w ubiegłym roku? Odpowiedź na te pytania padnie dzisiaj w Lesznie.
O 19.00 na stadionie Alfreda Smoczyka rozpocznie się finał Drużynowego Pucharu Świata. Wystąpią w nim drużyny Polski, Rosji, Szwecji i Wielkiej Brytanii.
- Wbrew wielu opiniom nie jesteśmy faworytami - zastrzega jeden z liderów polskiej drużyny, przewodzący klasyfikacji generalnej Grand Prix, Patryk Dudek. - Nie można nikogo lekceważyć. Wiemy też, że będzie ciężko, bo każdy finał ma swoją historię. Pamiętamy też, że czasem przegrywaliśmy jednym punktem, innym razem wygrywaliśmy małą różnicą punktów. Nie sądzę, żebyśmy byli faworytami z racji tego, że startujemy w Polsce. Każda drużyna jest mocna. Pamiętajmy o tym, że to jest sport i wszystko może się zdarzyć.
Do tej pory na stadionie w Lesznie odbyły się dwa finały Drużynowego Pucharu Świata. Za każdym razem wygrywali polscy żużlowcy.