Prokuratura w Wągrowcu oskarżyła myśliwego Jakuba S. o nieumyślne spowodowanie śmierci. 57-letni rowerzysta został postrzelony w głowę w październiku ubiegłego roku.
- Mimo reanimacji nie udało się go uratować - przypomina prokurator Magdalena Mazur-Prus. - W toku postępowania ustalono, że to polowanie odbywało się niezgodnie z obowiązującymi przepisami. Myśliwy nie mógł polować na zwierzynę, którą w rzeczywistości upolował. Ponadto jest to myśliwy - mimo młodego wieku - z dużym doświadczeniem. Znał doskonale miejsce, w którym polował i mimo tej znajomości oddał strzały do zwierzęcia, ale w warunkach, w których te strzały nie gwarantowały bezpieczeństwa - dodaje.
Śledczy ustalili, że myśliwy oddając strzał, miał ograniczone pole widzenia. Dodatkowo w tym miejscu przebiega droga publiczna.
- Prowadzący sprawę uznał, że myśliwy wykazał się brakiem wyobraźni - dodaje prokurator Magdalena Mazur-Prus. - Na początku myśliwy - przesłuchiwany w charakterze podejrzanego - twierdził, że oddał strzał w kierunku zwierzyny. Najprawdopodobniej ten pocisk przeszedł ciało zwierzęcia czy też odbił się od tego ciała i rykoszetem uderzył w rowerzystę. Po przeprowadzeniu szczegółowych badań okazało się, że na pocisku zabezpieczonym u pokrzywdzonego, który utkwił w ciele pokrzywdzonego, nie znaleziono takich śladów, które potwierdzałyby tę linię obrony.
Myśliwy usłyszał też zarzut nakłaniania łowczego do zmian wpisów w księdze, w której odnotowuje się osoby wychodzące na polowanie i wyniki tego polowania.
Oskarżonemu grozi do pięciu lat więzienia. Jest na wolności. Wpłacił poręczenie majątkowe i ma dozór policyjny. Nie może polować, bo został zawieszony w prawach członka Polskiego Związku Łowieckiego. Przeciwko myśliwemu toczy się także postępowanie dyscyplinarne. Do czasu zakończenia sprawy karnej zostało jednak zawieszone.