NA ANTENIE: IF YOU THINK YOU KNOW HOW TO LOVE ME/SMOKIE
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Gdy nie działa prawo...

Publikacja: 26.08.2010 g.11:38  Aktualizacja: 27.08.2010 g.15:57
Poznań
Happening przeciwko sprzedaży "dopalaczy" odbył się kilka dni temu w Jarocinie. Organizatorów wzburzyło to, że w 26-tysięcznym mieście są już cztery sklepy z takim towarem. Happening miał w sobie element publicznego napiętnowania. Czy taka metoda nacisku społecznego jest skuteczna?
dopalacze protest - Rafał Regulski
/ Fot. Rafał Regulski

Spis treści:

    Zastanówmy się przy tej okazji: czy to co wydarzyło się w Jarocinie świadczy o sile społeczeństwa obywatelskiego (w tym jego władz lokalnych) czy o bezsilności wobec czegoś co uważamy za złe czy niebezpieczne? Czy sam happening nie był symbolicznym linczem?

    Happening przeciw handlowi dopalaczami w Jarocinie był pomysłem szefa Gazety Jarocińskiej Piotra Piotrowicza. Ale gazeta poszła dalej - otóż przed happeningiem opublikowała nazwiska. Gazeta co prawda bała się opublikować nazwiska pracowników sklepów z dopalaczami, ale nie bała się publikować nazwisk właścicieli nieruchomości, w których te sklepy działają.

    Na ulicy św. Ducha w Jarocinie, tam gdzie odbył się happening, sklepu z dopalaczami od kilku dni nie ma. Właściciel lokalu twierdzi jednak, że nie zmuszał najemcy do likwidacji asortymentu. Akcja przeciw dopalaczom w Jarocinie przyniosła pierwsze efekty.

    Obecnie niektóre sądy orzekają wobec pijanych rowerzystów czy kierowców wyroki, których elementem jest publikacja wyroku w lokalnej prasie lub w publicznej gablocie. Czyli obecnie można napiętnować pijanych uczestników ruchu - ale tylko za zgodą sądu.

    Kilka dni po akcji przeciw sprzedaży dopalaczy nasz reporter odwiedził sklep, który mimo akcji - działa w Jarocinie nadal. Czy sprzedawca dopalaczy wykonuje taką samą pracę jak sprzedawca butów? Pamiętajmy, że mówimy o sprzedaży czegoś, co oficjalnie jest legalne (choć dodajmy też, że w życie weszły właśnie przepisy zabraniające sprzedaży niektórych dopalaczy zawierających środki, które formalnie uznano za nielegalne. Czy jednak można publicznie napiętnować coś co jest legalne, choć tzw. mądrość społeczna uważa to za szkodliwe?

    Zapraszamy do dyskusji na antenie i naszej stronie internetowej. Czy w dzisiejszych czasach takie metody jak ostracyzm społeczny lub bojkot przynoszą jeszcze efekty?

    https://radiopoznan.fm/n/
    KOMENTARZE 10
    Janek 08.09.2010 godz. 09:15
    Chej urzędasy weźcie się lepiej do roboty . Może ktorys z was pomoże nieopelnosprawnemu – bo to wstyd żebyście tak olewali ..Dyrektor taki czy inny na posadzie jest nie do ruszenia - swieta krowa … Dlaczego w naszych urzędach niczego nie idzie załatwić bez kłaniania się urzędasom w pas …Mam do czynienia z urzędnikami na co dzien. i wiem jacy sa upierdliwi - az do bólu .
    Obecnie nie można niczego zalatic normalnie .. Spotkałem znajomego urzędniczka który był w urzedzie cos załatwiać . Urzędasy załatwili Go jak Nas -czyli na kopa.. Dopiero Jak powiedział ze załatw mnie jak urzędnik urzędnika nie jak urzędnik Petenta , zaczęła się inna rozmowa – urzędas zaczął być człowiekiem .. dla urzedasa . Nasze urzedy Miejski Poznan i Starostwo Powiatowe to totalna komuna lat 70-tych , SP i UM .chwala się ze Urząd przyjazny Petentowi ..che che,che i jeszcze raz chc.che. ..Tam pracuja urzedasy , którzy nie wiedza chyba ze skończyła się komuna.. Chciałbym aby przyszly czasy kiedy urzednicy będą mili i grzeczni dla Nas petentow , którym MY placimy podatki na ich wyplaty . …..I
    hetman 05.09.2010 godz. 20:14
    ta legalna sprzedaz prochów jest rażącym dowodem indolencji i lenistwa hordy pierdzistołków !
    spiskowiec 27.08.2010 godz. 15:34
    Sądzę że właściciele sklepów z dopalaczami pozwą kiedyś państwo polskie za ograniczanie prawa do działalności gosp., czyli handel legalnymi produktami. Wszak takie akcje - jak pikiety i demonstracje pod sklepami godzą w ich biznes. Może tego typu akcje finansuje lobby alkoholowe, które nie chce by spadły im dochody ze sprzedaży alko?
    anka 26.08.2010 godz. 13:11
    Mimo porównań do alkoholu, prostytucji itp rzeczy, które możnaby piętnować, zwyczajmie wyczuwa się jednak ogromne niebezpieczeństwo, które niosą narkotyki - A TYM SĄ DOPALACZE - uzależniają najszybciej ! W przeciwieństwie do poprzednich uzależnień, z dopalaczami jesteśmy (mam nadzieję !) jeszcze na początku ich rozprzestrzeniania się. Dlatego LUDZIE MAJĄ PRAWO POKAZAĆ DECYDENTOM u władzy, co im się nie podoba, robiąc naciski w kierunku tworzenia odpowiednich aktów prawnych I TO SZYBKO, bo za chwilę będzie za późno ! Może piętnowanie konkretnych osób wydaje się dyskusyjne, tymczasem jednak - KTO ZŁAPIE MAFIOSA, bo że to mafijne interesy, to wiadomo. Może nie na poziomie owych płotek od lokali lub sprzedawców. A jednak im też warto wskazać DWUZNACZNOŚC MORALNĄ TAKIEGO ZAJĘCIA. W końcu płatny morderca też może powiedzieć: "to tylko moja praca" ... NIE WSZYSTKO POWINNO SIĘ ROBIĆ DLA PIENIĘDZY.
    Maka 26.08.2010 godz. 13:00
    Myślę, że tego typu akcja jest szkodliwa społecznie i tak naprawdę nie służy sprawie,jeśli mieszkańcy Jarocina nie aprobuja tego typu działalności ok, niech zwrócą się do władz miasta, niech przeprowadza akcje informacyjne dla młodzieży, żeby naświetlić problem dopalaczy, które niewątpliwie są szkodliwe. Ale ostracyzm społeczny dziś to śmierdzi zaściankiem. Mam dzieci i wolę z nimi rozmawiać niż wytykać sąsiadów palcem. Skupić należy się na własnym podwórku!
    cz'ytacz 26.08.2010 godz. 12:58
    Usunięto informację dotyczącą poznańskiego akcentu o dopalaczach (z moim komentarzem..).Więc to jest pół tematu...A zarazem pytanie które wynikło z przemian ustrojowych...Kogo chroni policja i prawo,skoro legalizuje się do obrotu trujące środki spożywcze,a zarazem reklamuje się środki trujące przeznaczone do spożycia,poprzez tzw"kolekcjonerstwo".Więc rola Państwa Wybieralnego Przez Społeczeństwo,mówi jednoznacznie.Truciciele chronieni przez prawo,skoro odprowadzają podatki ,to mogą działać legalnie...
    pyrka 26.08.2010 godz. 12:58
    Nasze prawo nie nadąża za dopalaczami. Może zamiast w ustawach pisać o konkretnych narkotykach wystarczy napisać, że zabrania się sprzedaży wszystkich substancji , które powodują takie skutki jak narkotyki. Nie mam tu na myśli produktów sprzedawanych w aptekach na recepty. Myślę, że państwo po prostu nie chce za tym wszystkim nadążyć.
    Miśka 26.08.2010 godz. 12:53
    Ludzie opamiętajcie się!!! Przecież dopalacze to tylko inna nazwa narkotyków!!! Jeżeli w Polsce są one nie legalne to dopalacze też!!! Oczywiście największa wina leży w polskim ustawodawstwie, niestety. Wystarczy inaczej zapisać nazwę i już z trucizny robi się legalny środek, albo na opakowaniu zaznaczyć "środek nie do spożycia". Jestem ciekawa czy wypowiadający się słuchacze będą również za wolnością sprzedaży tych środków kiedy ich dzieci zaczną je spożywać i będą wracać do domu naćpane, albo co gorsza doprowadzą swoje zdrowie lub życie do ruiny. Czy wtedy zmienią zdanie? Co do wydarzenia w Jarocinie ja osobiście wobec bezsilności prawa jestem za publikowaniem zdjęć złodziei i innych przestępców, bo często okazuje się, że to działa i odstrasza ludzi przed popełnieniem kolejny raz tego czynu.
    maćko 26.08.2010 godz. 12:42
    Nastał taki czas, że rządy państw zachodnich będą musiały wybrać - albo dopalacze albo legalizacja narkotyków. Rynek potrzebuje tego towaru i żadne prawo tego nie zmieni, bo jak zabronią tysiąca środków to "dopalacze" będą robione z gałki muszkatołowej i skórki od bananów - które mają działanie dopalaczowe. Sprzedaż dopalaczy to taki sam biznes jak alkohol i nie powinno się prześladować sprzedawców.
    Kazik 26.08.2010 godz. 12:37
    Mam nadzieję, że władze Jarocina będą równie aktywnie protestować przeciw sklepom z alkoholem. Wóda jest dużo tańsza w Polsce niż dopalacze i zabija wiele osób. Wóda przyczynia się do rozpadu rodzin, bicia dzieci i kobiet, wypadków drogowych i innego zła. Mam nadzieję, że pan władze samorządowe wypowiedzą umowy najmu sklepom z alkoholem. Czas najwyższy!