Szpital, który jest inwestorem odpowiada, że nie ma takiej możliwości.
Czego obawiają się radni? - Być może szpital chce w przyszłości wykorzystać lądowisko z trzema miejscami parkingowymi dla śmigłowców i sześcioma dla samochodów do innych celów, nie tylko do ratowania życia, ale np. jako lądowisko dla prywatnych maszyn - mówi radny Adam Pawlik. - Nigdy nie było takiego zapewnia - mówi dyrektor szpitala HCP, Lesław Lenartowicz. - To lądowisko ma obsługiwać także szpitale kliniczne nr 1 i 4 - mówi.
Radnym PIS-u nie podoba się też planowana lokalizacja lądowiska w parku Jana Pawła II. Radni sądzą, że lądowisko, zamiast w parku mogłoby powstać na dachu szpitala. - Rzeczywiście był taki plan, ale niestety nie dało się go zrealizować. Potrzeby jest, liczący 600 metrów korytarz powietrzny na drodze dolotowej i 600-metrowy na wylotowej - odpowiada dyrektor Lenartowicz.
Dlatego zamiast dachu szpitala wybrano park - co budzi sprzeciw mieszkańców radnych i Stowarzyszenia My Poznaniacy. Protesty przeciwko planom budowy lądowiska trwają od kilku miesięcy. Budowa miała rozpocząć się pod koniec roku, ale nie wiadomo, czy ruszy w terminie. 2 miliony złotych za lądowisko ma zapłacić szpital.