Poziom "zmotoryzowania" Poznania jest bardzo wysoki. Liczba samochodów rośnie - średnio o 10 tysięcy rocznie (2009 - 361 tysięcy), a w ciągu ostatnich 10 lat wzrosła o 100 tysięcy (268 tysięcy). Niestety taka liczba samochodów oznacza problem dla wszystkich mieszkańców Poznania: samych kierowców, którzy krążą w poszukiwaniu wolnego miejsca, pieszych, którzy nie mogą przejść chodnikiem zastawionym przez nieprawidłowo parkujące samochody i rowerzystów, którzy często narzekają na zatarasowane ścieżki rowerowe. Narzekają też pasażerowie MPK, bo kierowcy często wykazują się bezmyślnością i parkują na torach tramwajowych lub tak blisko nich, że uniemożliwiają przejazd tramwajów. Często oznacza to nawet godzinne wstrzymanie ruchu w części miasta.
Niestety, mimo dynamicznie rosnącej liczby samochodów w mieście, nie powstają nowe miejsca parkingowe. Nie buduje się parkingów podziemnych. Nie powstały zapowiadane parkingi typu Park & Ride. Miały powstrzymać ruch samochodów w kierunku centrum miasta. Miały być cudownym rozwiązaniem, które powoduje, że każdy kierowca zostawia samochód na pętli i z biletem parkingowym jedzie tramwajem do pracy. To ciągle niestety są tylko plany.
Naszym gościem był wiceprezydent Poznania Mirosław Kruszyński. Zapytaliśmy go, czy poniósł klęskę przy budowie parkingów Park&Ride na pętli Poznańskiego Szybkiego Tramwaju przy osiedlu Sobieskiego - dlaczego nie udaje się ich wybudować(od lat miasto nie może wyjść z etapu przetargu) - może trzeba zmienić system, skoro partnerski z firmą prywatną czy pozwoleniem na koncesję nie wychodzi? Czy wiceprezydent wie co się tam dzieje? Jak grzyby po deszczu powstały tam płatne, byle jakie parkingi, nie zachęcające do przesiadania się z auta na tramwaj, bo postój tam nie uprawniają do bezpłatnej jazdy MPK. Kierowcy zostawiają więc auta na płatnych parkingach lub porzucają samochody na miejscach przeznaczonych dla mieszkańców osiedla.
Można powiedzieć, że miasto wspiera prywatną inicjatywę, ale czy to co się dzieje na os. Sobieskiego nie jest dowodem nieudolności urzędników? Kiedy parkingi Park&Ride powstaną i czy w ogóle zostaną wybudowane? Czy powstaną także przy nowej pętli na Franowie albo przebudowywanej pętli na Junikowie - dlaczego przy okazji prac w tych miejscach nie pomyślano o takim rozwiązaniu? Przecież duży parking przy pętli na Franowie i dogodny dojazd "szybką" trasą tramwajową do centrum, mógłby zachęcić do zmiany nawyków wielu kierowców dojeżdżających do Poznania ze wschodu.
Na placu Wielkopolskim, ul. Za Bramką, ul. Gronowej, przy Akademii Muzycznej, na. placu Bernardyńskim miały powstać parkingi podziemne. Nie ma nawet przygotowań do realizacji którejkolwiek z inwestycji. W Poznaniu jest jeden "z prawdziwego zdarzenia" parking podziemny pod placem Wolności. Wydawało się, że ta inwestycja pociagnie za sobą inne, ale tak się nie stało. Nie spełniono zapowiedzi miasta o całkowitej likwidacji miejsc parkingowych w okolicach pl. Wolności. W związku z tym ciągle zdarzają się przypadki zatarasowania torowiska tramwajowego. A na reprezentacyjnej ul. Paderewskiego, gdzie można parkować po godz. 18, zamiast porządku jest parkingowy bałagan. To chyba świadczy o braku konsekwencji miasta?
Niespełna dwa tygodnie w naszej audycji dyskutowaliśmy o strefach płatnego parkowania. Pretekstem do rozmowy było wprowadzenie opłat za parkowanie na poznańskich Jeżycach. Dzwoniący do nas Słuchacze narzekali, że strefa jest wprowadzona chaotycznie. Według nich powstało wiele miejsc, gdzie są zbyt wąskie przejścia, gdzie nie zaparkują niepełnosprawni, biletomaty postawiono w złych miejscach. Problemem było również nieprawidłowe oznakowanie strefy. Zdaniem naszych słuchaczy w Strefie Płatnego Parkowania w Poznaniu jest dużo miejsc, które notorycznie są puste. Przykłady? Okolice MTP, czy ulicy Północnej. Pytaliście wtedy Państwo, czy strefa ma regulować ruch, czy też ma zarabiać pieniądze? Dlaczego strefa w stolicy Wielkopolski niemal w całości jest "czerwona", czyli najdroższa? Czy nie powinno się bardziej zróżnicować tych opłat?
Kraków, Toruń - tam się np. udało usunąć samochody ze starówek. Wygląda na to, że władzom Poznania brakuje odwagi, żeby uporządkować ruch wokół Starego Miasta. Co parę miesięcy zbiera się grono radnych i urzędników, żeby porozmawiać jak zamienić ulice Wrocławską w deptak, chociaż wydaje się, że to nie jest wielki problem. W ogóle nie mówi się o zamknięciu dla samochodów ul. Szkolnej. Nie wspominając o zamknięciu WSZYSTKICH ulic w okolicach Starego Rynku. Czy nie jest, że dopóki miasto nie rozwiąże problemu parkowania, dotąd dyskusje o wyciszeniu centrum własciwie nic nie znaczą? Zapraszamy do dyskusji na antenie i w internecie.