Tuż po jego rozpoczęciu na sali wykładowej zwolennicy teorii gender zaczęli demonstrować swój sprzeciw wobec poglądów księdza - protestujący zaczęli się rozbierać, malować usta i bić brawo.
Ochrona Uniwersytetu wezwała policję, a ta przy użyciu paralizatorów zatrzymała kilku protestujących. Wykład, na który przyszło około 300 osób, przeniesiono do innej sali.
Rektor Uniwersytetu mówił, że z przykrością patrzył na te zamieszki. "Chciałem by była to rozmowa na rzeczowe argumenty" - mówił profesor Marian Gorynia.
Marcin Libicki przyznał, że przypominało mu to faszystowskie bojówki. "To skandaliczne że grupka 20 osób może zerwać spotkanie" - mówił poznański polityk i historyk.
Według zatrzymanych osób policja niepotrzebnie użyła siły. "Złamano autonomię uniwersytecką. To jest niedopuszczalne w demokratycznym kraju" - mówiła już poza murami Uniwersytetu Aleksandra Sołtysiak-Łuczak ze Stowarzyszenia Kobiet Konsola.