Działaczka na rzecz zwierząt Sonia Sobkowiak od samego początku zajmowała się tą sprawą. Przypomnijmy - ptaki traciły życie z powodu osiatkowania budynku starego dworca PKP w Poznaniu. Kolejarze chcieli zabezpieczyć budynek przed wchodzącymi do środka ptakami. Według Sonii Sobkowiak to pierwszy w Poznaniu tego rodzaju przypadek wyrządzania krzywdy zwierzętom.
- Gołębie, które były uwięzione za siatką, znalazły drogę wyjścia. Gdyby 18 grudnia, kiedy została założona ta siatka, znalazł się za nią pies, to 18 grudnia pół Polski by o tym wiedziało i wszyscy krzyczeliby, że psa należy uwolnić. Natomiast takie same prawa mają gołębie - i nic nie zostało zrobione, po prostu czekano na śmierć, a firma sprzątająca czekała na trupy - powiedziała Radiu Poznań Sonia Sobkowiak.
Działająca również w Poznaniu Fundacja VIVA złożyła na policji zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez PKP.
- Nie otrzymaliśmy żadnego zawiadomienia w tej sprawie, jednak jeśli zajdzie taka potrzeba, będziemy współpracować z organami śledczymi - mówi Michał Stilger z PKP.
Jak dodaje - dworzec codziennie obchodzą pracownicy, którzy sprawdzają, czy w siatkach nie ma jeszcze uwięzionych gołębi. Od kilku dni nie było takich przypadków.
- Pojawiają się one jedynie od strony peronu pierwszego, ale mogą swobodnie przechodzić, ponieważ ktoś uszkodził siatkę - dodaje Michał Stilger.
W czwartek PKP ma zdecydować, co dalej z siatkami, ale według Stilgera brak siatek na budynku starego dworca także był niebezpieczny dla ptaków, ze względu na wystające metalowe szczebelki.