NA ANTENIE: PIERWSZA PLANETA OD SŁOŃCA
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Jak zginął Piotr Majchrzak?

Publikacja: 13.12.2010 g.11:05  Aktualizacja: 13.12.2010 g.11:09
Poznań
Jakie są fakty dotyczące śmierci Piotra Majchrzaka? W rocznicę wprowadzenia stanu wojennego, rozmawialiśmy w porannym cyklu Radia Merkury "Z jakiej racji"? Nasz gość Krzysztof Kaźmierczak, dziennikarz "Głosu Wielkopolskiego" podważa obiegową opinię na temat śmierci 19-latka.
Kamień pamięci Piotra Majchrzaka - Jacek Kosiak
/ Fot. Jacek Kosiak

Spis treści:

    Dotąd twierdzono, że Piotr Majchrzak zginął po pobiciu go przez ZOMO w maju 1982 roku, przed lokalem przy ul. Fredry w Poznaniu. Krzysztof Kaźmierczak uważa, że analiza dokumentów ukazuje tę sprawę w innym świetle. - Dotarłem do ludzi, którzy uczestniczyli w tych wydarzeniach i okazało się, że to co się mówi, bardzo daleko odbiega od rzeczywistości. Tego dnia nie było żadnej manifestacji i nie zaszło nic, co mogłoby potwierdzać, że Piotra Majchrzaka zatłukli zomowcy - powiedział.

    Zdaniem Kaźmierczaka niejednoznaczne są też dokumenty medycyny sądowej z tej sprawy.  Obecnie w sądzie toczy się proces cywilny. O odszkodowanie w wysokości miliona złotych wystąpili rodzice Piotra Majchrzaka. Według Krzysztofa Kaźmierczaka jest bardzo trudno przeciwstawić się obiegowym opiniom na temat tajemniczej smierci Piotra Majchrzaka. Jego postać przez lata stała się sybolem ofiary stanu wojennego.

    https://radiopoznan.fm/n/
    KOMENTARZE 1
    Artystokles 19.12.2013 godz. 17:41
    CZYTAŁEM AKTA tej sprawy i jedno jest pewne - zanim Piotr przechodził pod lokalem, byli już tam zomowcy i był spokój, żadnej bijatyki i awanturników już nie było. Facet z parasolem miał jeszcze teczkę oprócz parasola (zwykłego, nie pancernego), był z kobietą i odchodził już w kierunku Mostu Teatralnego (sprzed restauracji WZ). ZOMO-wcy byli w sumie w czterech w tym miejscu a ich zeznania są niespójne, przy czym jeden wprost zaprzeczył po kilku dniach wersji, którą najpierw podał parę godzin po zdarzeniu w notatce służbowej… Gdyby przyjąć wersję "bójki", to miałoby wyglądać tak: (1) Piotr Majchrzak idąc między czterema ZOMOWCAMI (dwóch twierdziło, że stało bliżej WZ, między WZ a kościołem, dwóch z drugiej strony wejścia WZ, tej od strony Gwarnej), (2) został zaatakowany parasolką, przy czym (3) śmiertelne były rany nie kłute (pod okiem), lecz tłuczone, od potężnych uderzeń tępego przedmiotu… A propos tych ostatnich tłuczonych ran była wersja uzupełniająca, że Piotr upadł na chodnik i uderzył głową. Ale jest jeden problem: to był normalny konstrukcyjnie chłopak, a rana (uderzenie) była pozioma (parząc na stojącego człowieka) na wysokości ucha - nie da się tak upaść, przodem, tyłem ani bokiem, żeby tak uderzyć głową o płaską powierzchnię (nie pozwalają na to barki). Nieprawdopodobne też jest uderzyć kogoś parasolką, bokiem w głowę tak, żeby przez czaszkę z mózgu zrobić gąbkę. Za to był to standardowy skutek ZOMOwskich pałek. A a propos rany kłutej pod okiem też nie pasowały do parasola(; natomiast fikuśny kastet z ozdobami by już pasował… Dodam jeszcze, co mówił ZOMOwiec najbliższy Piotrowi, 1-3 m (prawdopodobny bezpośredni sprawca; ten co j/w wspomniałem, od razu mataczył najbardziej, w notatce służbowej, którą potem zmienił, bo ta wersja była zbyt debilna): usłyszałem coś, odwróciłem się i zobaczyłem leżącego Piotra a nad nim faceta z parasolką… (nb. tego samego, którego nie aresztowali a przesłuchiwali dopiero po pół roku(;)