"Jestem przekonany, że płaca minimalna w ciągu dwóch, trzech lat dojdzie w naszym kraju do 50% średnich zarobków. Teraz to 46% średniej. Ale ta minimalna płaca powinna być zróżnicowana regionalnie" - mówi Jacek Kulik, wiceprezes Wielkopolskiego Związku Pracodawców Lewiatan.
Lewiatan apeluje o okrągły stół w sprawie agencji pracy tymczasowej. To reakcja na reportaż Dużego Formatu Gazety Wyborczej pod tytułem: "Niewolnik do wynajęcia". Obszerny społeczny reportaż z przełomu kwietnia i maja pokazuje losy "wiecznych pracowników tymczasowych", przerzucanych z agencji do agencji, pozbawionych praw pracowniczych i zatrudnianych na umowy-zlecenia za kwoty mniejsze niż minimalna krajowa.
"W Polsce mamy za dużo agencji pracy tymczasowej. Na rynku jest około 3 tysięcy takich podmiotów - to ogromny przerost! Specjaliści diagnozują, że zapotrzebowanie na pracę tymczasową obejmuje około 480 tysięcy pracowników. Na pewno więc patologią jest fakt, że liczba zatrudnionych przez agencje pracy tymczasowej przekracza milion osób. Uważam także za wielkie nadużycie, że jeden właściciel może prowadzić kilka agencji i żonglować sobie pracownikami. A jeśli Państwowa Inspekcja Pracy przyznaje, że nie jest w stanie sankcjonować takich nadużyć - to po co nam taka Państwowa Inspekcja Pracy? Chociaż, moim zdaniem, te patologie to margines działania agencji pracy tymczasowej. Sam znam przykłady dużych zakładów w Wielkopolsce, które raczej nie zatrudniają w ten sposób . Np. Solaris, któremu zdarzyło się to tylko raz, bo jednorazowo potrzebowali około 300 pracowników i nie byli w stanie przeprowadzić takiej rekrutacji. A i tak większość z tych 300 osób została zatrudniona w firmie. Pytałem w Solarisie dlaczego nie korzystają z agencji pracy tymczasowej, nie korzystają z pracowników czasowych. Mówią tak: bo jest wtedy niska motywacja do pracy, niska lojalność wobec firmy, słabe utożsamianie się z zakładem" - komentuje Jacek Kulik. (cała rozmowa poniżej)