Pieniądze z budżetu gminy to jedynie niecałe dwadzieścia procent kosztów festiwalu - tłumaczył prezes Good Taste Production Krzysztof Wawrzyniak.
Ekwiwalent medialny, który "wykręciliśmy" jako festiwal na poziomie równowartości 15 milionów złotych , versus osiemset tysięcy złotych, które otrzymaliśmy w tym roku z gminy, to wydaje mi się, że mówi sam za siebie. Pomijając poza kwestiami biznesowymi i tego ile realnie, dzięki festiwalowi i dzięki, że ta frekwencja jest taka, a nie inna, zostaje w kieszeniach lokalnych przedstawicieli rożnych branży
- mówił.
Zdaniem organizatorów festiwalu obecnie sporo letnich wydarzeń muzycznych to biznesowa konkurencja Jarocina. Przewodniczący komisji Paweł Kistowski uważa, że gminne pieniądze są dobrze zainwestowane w promocję miasta.
To nigdy nie jest tak, że złotówka do złotówki się nie wróci. Ale to jest też inwestycja promocja miasta. Przecież miasto musiałoby niezłą kwotę wypłacić, żeby zaistnieć w kraju, czy zagranicą, a w ten sposób organizując festiwal corocznie, myślę, że promujemy miasto i promujemy ten rynek muzyki
- podkreślił Kistowski.
Obecnie od lat na festiwal w Jarocinie przyjeżdża na cztery dni dziesięć tysięcy fanów. Obie strony przyznały, że potrzebne są pomysły, które utrzymają lub nawet podniosą ten wynik. Zgodnie z umową miasto Jarocin w przyszłym roku wyda na ten cel dziewięćset tysięcy złotych. W latach 2026 i 2027 umowa nie przewiduje dofinansowanie organizacji festiwalu z budżetu Jarocina.