Pod tablicą złożono kwiaty i zapalono znicze. "Dziś, kiedy wspominamy rocznicę deportacji kaliskich Żydów, zbieramy się nie tylko po to, by oddać im hołd, jesteśmy tu, by w ciszy powiedzieć, że pamięć o nich jest wiecznie żywa"- mówił wiceprezydent Kalisza Grzegorz Kulawinek.
Te wydarzenia działy się tu wśród tych ulic, w murach tych domów, w miejscach, które znamy i mijamy codziennie. I dlatego są tak bolesne dla nas wszystkich, bo dotyczą nie anonimowych postaci z książek, ale naszych dawnych sąsiadów, mieszkańców Kalisza
- przypomniał Kulawinek.
Przed II wojną światową w Kaliszu mieszkało 30 tysięcy Żydów, po wojnie pozostało ich niewiele ponad 2 tysiące.
86 lat temu, 1 grudnia umieszczono ich w klasztorze oo. Bernardynów. Następnie przeniesiono ich do Hali Targowej Braci Szrajer, gdzie urządzono obóz przejściowy.
Losem swych żydowskich sąsiadów zainteresowali się Polacy, którzy przysłali do hali chleb, potajemnie przekazywali leki i ciepłe okrycia. W uroczystościach na Rozmarku wzięli udział m.in. przedstawiciele władz miejskich, wojewódzkich, delegacje służb mundurowych oraz poczty sztandarowe z kaliskich szkół.