Poznań miałby wydać na koncert 3 miliony złotych. Według radnego impreza powinna się odbyć 10 lub 11 listopada na stadionie przy Bułgarskiej i uświetnić 100-lecie odzyskania niepodległości.
- W uzasadnieniu poprawki napisałem, żeby gdyby to było niemożliwe, to może być inna gwiazda światowego formatu. Może Maroon 5, może Beyonce lub Rihanna? - wyjaśnia radny Boruczkowski.
Radny przypomina, że kiedyś do Poznania były zapraszane gwiazdy dużego formatu i on chce to przywrócić. Nie wiadomo jakie są szanse przegłosowania tej poprawki.
Radny PO Tomasz Lipiński mówi, że kiedyś umówił się z radnym Boruczkowskim z PiS, że jeżeli PO poprze koncert Kate Perry, to radny Boruczkowski zapisze się do Platformy.
- Nie wiem, czy chcemy mieć takiego radnego jak Michał Boruczkowski, więc będziemy musieli nad tym poważnie zastanowić. Chciałbym, abyśmy mieli w Poznaniu dobre koncerty przynajmniej raz w roku. Pod tym względem jest to atrakcyjne. Ja bardziej chciałem Pearl Jam, ale oni wybrali Kraków, więc lepsza Katy Perry niż nic - mówi radny Lipiński.
Prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak z PO uważa, że wydawanie trzech milionów złotych na "jakąś gwiazdę lub gwiazdkę z Ameryki, żeby tutaj uczcić 100 lecie niepodległości, to nie jest najlepszy pomysł".
Zdaniem prezydenta takie pieniądze lepiej zainwestować w miejscowych twórców.
Głosowanie nad poprawką radnego podczas sesji budżetowej 21 grudnia. Na razie nie wiadomo czy Katy Perry ma wolne terminy w listopadzie i czy w ogóle byłaby zainteresowana występem w Poznaniu.