Przedświąteczny zakupowy szał
Komisarze na posiedzeniu w Brukseli zdecydowali o wysłaniu wniosku do krajów członkowskich o stwierdzenie zagrożenia dla praworządności w Polsce. Zaakceptowali tym samym propozycję wiceszefa Komisji Europejskiej.
Frans Timmemans powoływał się na ekspertyzy prawne Komisji, a także na negatywne opinie Komisji Weneckiej, te ostatnie dotyczące reform wymiaru sprawiedliwości i wcześniejsze dotyczące zmian w Trybunale Konstytucyjnym. Kierując wniosek do unijnej Rady Komisja przenosi ciężar odpowiedzialności na państwa członkowskie i im pozostawia rozstrzygnięcie tej kwestii. Wniosek trafi teraz na posiedzenie unijnych ministrów do spraw europejskich. Bułgaria, kierująca od stycznia pracami Wspólnoty zdecyduje kiedy dokładnie ministrowie zajmą się tą sprawą, czy w styczniu, czy w lutym. Do stwierdzenia poważnego zagrożenia dla praworządności w Polsce potrzebna jest akceptacja 22 krajów za zgodą Parlamentu Europejskiego.
Odpowiedź ministerstwa
Ministerstwo Spraw Zagranicznych przekazało, że Polska z ubolewaniem przyjmuje uruchomienie przez Komisję Europejską procedury przewidzianej w artykule 7 traktatu Unii Europejskiej. Resort zaznaczył, że decyzja ma charakter polityczny, nie zaś prawny. MSZ przekazało, że decyzja ta niepotrzebnie obciąża wzajemne relacje, co może utrudniać budowanie porozumienia i wzajemnego zaufania pomiędzy Warszawą a Brukselą. Dlatego resort spraw zagranicznych zapewnia, że Polska jest zawsze gotowa do rozmów.
MSZ podkreśla, że Polska jest skłonna przedstawić założenia i cele reformy wymiaru sprawiedliwości na forum Rady do spraw Ogólnych, a także w kontaktach dwustronnych, jeśli będzie taka potrzeba.
Ministerstwo poinformowało, że Polska nadal chce reformować system wymiaru sprawiedliwości. "Jesteśmy otwarci na debatę społeczną i polityczną dotyczącą tej ważnej reformy, a od naszych europejskich partnerów oczekujemy wszechstronnej, obiektywnej oceny i lepszego zrozumienia zmian, którym podlegały projekty ustaw o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa w toku prac legislacyjnych" - czytamy w komunikacie MSZ. Przekazało też, że Polska zawsze respektowała i nadal będzie respektować wyroki Trybunału Sprawiedliwości, bez względu na przedmiot sprawy i występujące w tym zakresie różnice zdań.
Resort spraw zagranicznych poinformował także, że Polska jest gotowa do obrony swoich racji przed Trybunałem Sprawiedliwości jako niezależnym i bezstronnym organem sądowym, a nawet oczekuje, że będzie miała taką możliwość.
"Nie będzie konsekwencji"
- Uruchomienie artykułu nr 7 nie będzie niosło dla Polski żadnych konsekwencji - uważa minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Błaszczak, który w środę odwiedził Poznań. Ewentualne sankcje mogą zostać nałożone, jeżeli przedstawiciele państw członkowskich będą w tej sprawie jednomyślni. Według szefa MSWiA tej jednomyślności nie będzie.
Komisja Europejska ma uwagi do zmian w prawie o sądownictwie w Polsce. - Takie rozwiązania są stosowane w innych unijnych krajach. W Niemczech na przykład KRS jest upolityczniony - mówi minister.
Ten system, który zaproponowany został przez pana prezydenta Andrzeja Dudę, funkcjonuje na przykład w Hiszpanii. Nie słyszałem, żeby Komisja Europejska wobec Hiszpanii czy Niemiec wnosiła jakiekolwiek skargi. Zaczęło się od działań środowisk opozycyjnych. Totalna opozycja, która walczy z rządem przez ulicę - okazało się to nieskuteczne - teraz walczy przez zagranicę. To też nie okaże się skuteczne - dodaje Błaszczak.
Informacyjna Agencja Radiowa/Michał Jędrkowiak