Bronią ich koledzy z innych oddziałów. Dziś przed szpitalem mówili, że poznańska firma nie zapewnia odpowiedniej liczby lekarzy na dyżurach, co źle wpływa na opiekę nad pacjentami.
Gnieźnieńscy lekarze przed szpitalem mówili, że sytuacja w placówce staje się dramatyczna. "Warunki, które mamy tej chwili są jedną wielką destrukcją. Jeżeli nie wiem z kim współpracuję - to jakie jest bezpieczeństwo operacji?" - pyta ordynator oddziału ginekologiczno położniczego Grzegorz Gliniewicz.
"Od września na dyżurach brakuje chirurgów" dodaje ginekolog Barbara Oszkodar. "Wcześniej było tak, że nawet pięciu lekarzy - w tym chirurgów - stało w nagłej sytuacji przy stole operacyjnym. Pomagali sobie wszyscy - był zgrany zespół . A w tej chwili na taką pomoc nie mogę liczyć. To jest zagrożenie dla człowieka w ekstremalnych warunkach" mówi lekarka.
Zastępca dyrektora szpitala Ewa Jachimczyk mówi, żeby dać nowym chirurgom z Poznania szansę spokojnej pracy w Gnieźnie. "Czas na ich ocenę przyjdzie wtedy, jak minie chociaż jeden miesiąc pracy. Ocenimy jak wyglądała ich praca w poradni chirurgicznej i na oddziale chirurgicznym"
W tym czasie pracuje też wewnętrzny audytor ze starostwa powiatowego, który bada czy konkurs na obsadę chirurgii w powiatowym szpitalu w Gnieźnie był przeprowadzony prawidłowo.
Chirurdzy z Gniezna twierdzą, że nie mieli szansy żeby w nim wziąć udział.
Rafał Muniak/mk/ada