NA ANTENIE: W środku dnia
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Kontrola w Szpitalu Degi

Publikacja: 10.09.2013 g.14:43  Aktualizacja: 10.09.2013 g.14:45
Poznań
Są pierwsze wyniki kontroli w poznańskim szpitalu imienia Degi. Kontrolerzy NFZ pojawili się w placówce po tym, jak mąż jednej z pacjentek na portalu społecznościowym opublikował list ze szpitala.
Korytarz szpitalny, szpital, łóżko - Anna Skoczek
/ Fot. Anna Skoczek

Spis treści:

    Lekarze poinformowali w nim chorą, że na operację ręki będzie czekać... 10 lat. "Już wiemy, że w rzeczywistości ten czas byłby krótszy" - mówi Jerzy Wachowiak z wielkopolskiego oddziału NFZ.

    Wachowiak dodaje, że w innych ośrodkach w Poznaniu kobieta na operację ręki czekałaby jeszcze krócej - od pół roku do dwóch lat.

    Kontrola w szpitalu nadal trwa. Ma się zakończyć za dwa miesiące. Kontrolerzy sprawdzają między innymi, jak to możliwe, że w lipcu na dwóch oddziałach szpitala leżało 96 pacjentów a z kolejki oczekujących na zabiegi, szpital wykreślił tylko 14 osób. Do momentu zakończenia kontroli dyrekcja szpitala nie komentuje jej wstępnych wyników.

    https://radiopoznan.fm/n/
    KOMENTARZE 2
    Pacjent 11.09.2013 godz. 14:06
    Nie dziwi mnie ta patologiczna sytuacja. Obecny system zdrowia i sam NFZ odpowiadają za taki stan rzeczy. Ci sami lekarze pracują, bowiem zarówno dla funduszu jak i na prywatne konto. Zrozumiałe jest, że wielu z nich w pogoni za kasą zrobi wszystko, aby zniechęcić pacjenta do leczenia w ramach funduszu i podjęcia leczenia w prywatnej klinice, gdzie zabiegi sporo kosztują!!! Gdzieś jednak powinna być granica i kres tej swego rodzaju pazerności.
    W podobnej, do opisywanej sytuacji znalazła się niedawno moja żona. W prywatnej klinice Endomedical, na Chwaliszewie od przyjmującego tam lekarza, pracującego także w szpitalu Degi usłyszała, że na operację ręki w ramach funduszu poczeka sobie jakieś 9 lat. Pan doktor znalazł jednak szybko rozwiązanie i zaproponował wykonanie nieskomplikowanego zabiegu w w/w, prywatnej klinice za jedyne kilka tysięcy złotych. Oczywiście trudno było dowiedzieć się rzeczywistych kosztów takiej operacji, bo cennika jakoś nie było widać, a wszystkie ceny zapewne brane są "z kosmosu". Jak już przychodzisz do prywatnej kliniki to pewnie cię stać na leczenie więc nie narzekaj.
    W zaistniałej sytuacji zastanawiające jest tylko, czy dla takiego lekarza i podobnych mu ważniejsza jest sentencja "Primum non nocere" czy może raczej "Pecunia non olet ".
    jerzy7731 11.09.2013 godz. 07:56
    Przykład PO - pisowej niegospodarności NFZ!>

    Zamiast kontroli ( koszty + etc. ) NFZ powinien raczej zapłaćić za nadwukonania ( skrócić kolejkę oczekujących )
    !?