Problem w tym, że radar ma stanąć nie w tym miejscu, gdzie go widzieli w gminie, ale na wprost okien jednego z mieszkańców, któremu się to nie podoba i zgłosił się z tym do radnego Adama Zydronia.
Radar można by przesunąć, ale tego zrobić nie wolno, bo droga i radar jest starosty
- mówi szefowa wydziału infrastruktury Anna Borowiak.
"Nasze założenia zupełnie inaczej wyglądały niż ta lokalizacja, która została zatwierdzona przez starostę" - dodaje.
Mieszkaniec został odesłany do starosty, gdzie usłyszał, że można spróbować zmienić miejsce ustawienia radaru, ale nie można zmienić map.
Zmienić też trzeba całą podziemną infrastrukturę, bo radar jest na prąd. To co najmniej kolejne półtora roku załatwiania.
To mieszkańca nie przekonuje, chce walczyć o spokój. Ma pełne zrozumienie wiceburmistrza Sebastiana Wlazłego, który rozmawiał z ludźmi, którzy mają radar naprzeciwko domu.
Jak zapada zmrok i jak ta buźka się zapala zielona, bądź czerwona, no to po prostu cały pokój jest w oświetleniu.
Wiceburmistrz Wlazły obiecał, że urząd ponownie zbada problem.