Spółka VMI.chciała na niej zbudować zakład produkujący maszyny do przemysłu oponiarskiego i zainwestować w Lesznie 18 milionów złotych. Urzędnicy nie wiedzieli, że na działce leży 60 tysięcy metrów sześć. śmieci komunalnych. Władze Leszna zaproponowały stronie holenderskiej inną działkę.
- Spółce zrekompensujemy też koszty, jakie już poniosła - dodaje wiceprezydent Adam Mytych. - Inwestor wykonał tam badania, dokonał wycinki drzew i krzewów i nie chce ponosić dodatkowych kosztów z tytułu zamiany.
- Nie są to jedyne straty. Tą działką byli zainteresowani leszczyńscy inwestorzy - ubolewa prezydent Łukasz Borowiak.
Miasto może stracić od 1,6 do 2 mln zł. Władze Leszna nie wykluczają, że o sprawie powiadomią prokuraturę.
Niestety nie udało się nam skontaktować z przedstawicielem
holenderskiej firmy, który negocjował z władzami miasta kupno tej działki. Na
razie wyjechał z Polski i nie odbiera naszych telefonów. Władze Leszna
jeszcze nie wiedzą, co zrobią z feralną działką - czy ją zrekultywują, co będzie
sporo kosztować, czy też zagospodarują w inny sposób.
Jacek Marciniak/pś