Podczas sesji rady powiatu, w rozmowie radnych z prezes Beatą Walczak-Silińską pojawiła się ponownie sprawa kosztochłonnych oddziałów: anestezjologii, intensywnej terapii, ginekologii i położnictwa, noworodkowego i SOR. W związku z tym, że trwa wciąż dyskusja na temat przyszłości szpitala, pojawiają się wciąż nowe-stare pomysły, a wśród nich likwidacja tych oddziałów, co uczyniłoby szpital natychmiast rentownym.
"To absolutnie nie wchodzi w grę" - powtarza przewodniczący rady powiatu Mirosław Drzazga.
Na pewno nikt nie podejmie żadnych działań, żeby podejmować kroki zmierzające do likwidacji
- mówi Drzazga.
Radny Karol Matuszak zaapelował, by o tych pomysłach nawet nie dyskutować, żeby nie powstały nowe plotki.
My tu zaczynamy robić zadymy, za chwilę pójdzie w teren, że chcemy coś likwidować. No po co Wy to robicie po prostu, naprawdę bez sensu
- dodawał radny.
Prezes Walczak-Silińska poinformowała radnych, że szpital w tym roku będzie potrzebował 900 tysięcy złotych na wypłaty zaległych, a wywalczonych w sądzie przez część pracowników nagród jubileuszowych oraz przebudowę Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego.