W czwartek o problemie dyskutowano na sesji Rady Powiatu. Dyrektor Regionalny Ochrony Środowiska w Poznaniu, Jolanta Ratajczak zapewniła, że badania będą kontynuowane. - My nie prowadzimy postępowania w sprawie usunięcia odpadów, bo tym zajmuje się prezydent miasta. My prowadzimy postępowanie związane z koniecznością rekultywacji terenu, na którym zostały stwierdzone przekroczenia norm kadmu z zobowiązaniem Agencji Mienia Wojskowego do usunięcia przekroczeń i doprowadzenia tej ziemi do właściwych standardów - wyjaśniła.
Wiceprezydent Piły, Jerzy Wołoszyński twierdzi, że kadm może być pozostałością po dawnym lotnisku. Natomiast utylizacja odpadów składowanych tam w dwóch hangarach dojdzie do skutku po uzyskaniu pieniędzy z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska. - Cały czas gromadzimy dokumenty, które mają rozwiać rozterki prawne w Warszawie i uruchomić pieniądze. Problem powstał w wyniku dokonania przestępstwa.
Na razie miasto i właściciel terenu, czyli Agencja Mienia Wojskowego udowadniają, że Marian M. z Poznania, sprawca przestępstwa, jakim było zorganizowanie tego składowiska, jest niewypłacalny. Wcześniej Ministerstwo Środowiska uznało pilskie składowisko za bombę ekologiczną.