Uwalniamy się od rosyjskiego paliwa
Siedem z nich jeszcze żyło. Niestety nie udało się ich uratować. Zwierzęta znalazła mieszkanka Osieka, która zgłosiła się po pomoc do lokalnego towarzystwa opieki nad zwierzętami.
– Widziała, że część nie żyje, część piszczy, zresztą ja nawet przez telefon słyszałam te przeraźliwe piszczenie. Mówiła, że zupełnie nie wie co ma robić, wtedy ja poradziłam, że jak najszybciej trzeba te zwierzęta zawieźć do weterynarza, żeby ocenił ich stan i dał coś na wzmocnienie. Nie wiadomo tak naprawdę czy one leżały tam od godziny czy były porzucone w nocy – mówi Katarzyna Korycka-Walasiak z Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Łobżenicy.
Część szczeniaków miała na swoim ciele ślady uderzenia tępym narzędziem. Zwierzęta pomimo szybkiej pomocy weterynarza, musiały zostać uśpione.
Sprawcy tej masakry poszukuje teraz wyrzyska policja. Jak na razie bez powodzenia.