To miał być zwykły lot widokowy. Taką atrakcję chciał siedmiolatkowi sprawić jego znajomy, 50-letni mieszkaniec powiatu nakielskiego, właściciel dwumiejscowego samolotu WZL2. Około godz. 19.00 samolot wystartował z lądowiska pod Łęgowem koło Wągrowca, jednak zaraz po starcie pilot musiał posadzić maszynę na polu, około kilometra od lotniska, bo jak zeznał - rozszczelniła się kabina samolotu.
Samolot ma zniszczony przód i uszkodzony silnik oraz śmigło. Pilot praktycznie nie ucierpiał, jednak żeby wydostać ze środka dziecko, straż pożarna musiała ciąć kabinę. Dziecko doznało uszkodzenia nogi. Według policji jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Siedmiolatek został odwieziony do szpitala w Wągrowcu. Jest z nim rodzina.
Na miejscu wypadku trwają oględziny. Miejsce i maszyna są zabezpieczane przez policję do dalszych badań. Są też trzy zastępy straży pożarnej. Jakie były dokładne przyczyny zdarzenia oceni komisja wypadków lotniczych. Pilot był trzeźwy - wynika z badania alkomatem.