Organizatorzy marszu przez megafon wymieniali skatowane i zamordowane niewinne zwierzęta. Uczestnicy krzyczeli: przepraszamy. Manifestacje ruszyła z ulicy Półwiejskiej, przeszła przez Stary Rynek na Plac Wolności.
Część osób przyszła ze swoimi psami. Inni przynieśli transparenty. Znajdowało się na nich między innymi hasło: "Jesteśmy odpowiedzialni za to, co oswoiliśmy". W trakcie marszu zbierane były podpisy pod apelem o zaostrzenie przepisów dotyczących znęcania się nad zwięrzętami. Domagano się też, aby obecne prawo było egzekwowane. Chodzi o to, aby sąd nie umarzały takich spraw ze względu na niską szkodliwość społeczną - wyjaśniała organizatorka marszu Beata Żwawiak. Marsz ochraniała policja.
Marsz ma przede wszystkim uświadomić ludziom, by reagowali na akty przemocy wobec zwierząt i by zdali sobie sprawę z tego, że zwyrodnialcy znęcający się nad zwierzętami nie poprzestaną na nich - tłumaczy Hanna Michalska, organizująca poznańską manifestację.
Ludzie którzy męczą zwierzęta dla przyjemności zasługują na potępienie, poza tym ta przyjemność kiedyś się nudzi i szukają większego dreszczyku emocji. Wśród zwierząt tylko człowiek zabija dla przyjemności - mówi Emilia Kaczmarek.
Nie będą milczeć... gdy cierpią zwierzęta - ta myśl przyświecała wczorajszemu Marszowi (Nie)Milczenia w Kaliszu. Jego uczestnicy chcieli uwrażliwić społeczeństwo na los zwierząt doświadczających przemocy. Była to także forma kampanii informacyjnej na temat m.in. tego, co zrobić w sytuacji, gdy ktoś żyjący obok nas znęca się nas zwierzęciem.
Chcemy pokazać, że kaliszanie kochają zwierzęta i nie wyrażają aprobaty wobec aktów przemocy w stosunku do zwierząt - mówi koordynatorka akcji Katarzyna Juszczak. Grupa Help Animals rozdawała ulotki z numerem interwencyjnym (603 948 690), pod który można dzwonić w sytuacji, gdy jesteśmy świadkiem takiego zdarzenia. Gdy otrzymujemy informację o znęcaniu się nad zwierzęciem, jedziemy na miejsce i jeśli stwierdzamy, że coś zagraża życiu zwierzęcia, możemy je odebrać. W takiej sytuacji wystawiamy protokół tymczasowego odebrania, a zwierzę umieszczane jest w schronisku, bądź u nas w domu tymczasowym. Sprawa kierowana jest kolejno na policję i do prokuratury - tłumaczy Margareta Pucka z Help Animals.
W ubiegłym roku stowarzyszenie interweniowało prawie 200 razy. 130 zwierząt udało się uratować. Tymczasowy dom zapewniono około 115 zwierzętom, 89 czworonogów zostało zaadoptowanych.
Podczas marszu kaliskie schronisko dla bezdomnych zwierząt prezentowało zwierzęta czekające na adopcję, promowane były również Drzwi Otwarte w schronisku, które będą miały miejsce w ramach Światowego Dnia Kota.