Joanna Szczechowska z Prawa i Sprawiedliwości uważa, że gdyby nie zmiana rządu, w 2028 roku rozpoczęłaby się jej budowa w Koninie. Zdaniem radnej do tego jednak nie dojdzie, a dokument przyjęty przez sejmik to jedynie mistyfikacja.
Pod koniec 2023 roku została dla elektrowni atomowej w Koninie wydana decyzja zasadnicza, ale koledzy pana marszałka ten projekt zniszczyli. W związku z tym pan marszałek dzisiaj postanowił się ratować, tworzy działania fikcyjne, mówienie o tym, że apeluje o budowę. Przecież ta elektrownia już była, została przez pana Donalda Tuska zlikwidowana
- mówiła podczas debaty.
Marszałek województwa Marek Woźniak uspokajał, że ostateczne decyzje w tej sprawie jeszcze nie zapadły. Przyznał, że choć premier Donald Tusk wskazywał, iż na obecnym etapie faworytem jest Bełchatów, to wciąż nie ma kompletu wyników badań. Te, na których opierał się rząd PiS, były – jego zdaniem - wstępne.
Dopóki ostatecznie nie zostaną porównane warunki budowy elektrowni w rejonie Konina z tymi, które są w rejonie Bełchatowa i nie będzie wynikało z tego porównania, że jedna czy druga lokalizacja jest lepsza, dopóty należy wszelkie starania o tą lokalizację prowadzić
- mówi marszałek.
Stanowisko sejmiku zostało przyjęte głosami radnych Koalicji Obywatelskiej, Polski 2050, PSL i Lewicy. Przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości nie wzięli udziału w głosowaniu.
Decyzja w sprawie lokalizacji drugiej elektrowni atomowej powinna zapaść do końca roku.