NA ANTENIE: Serwis informacyjny
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Miał symulować podcięcie gardła arcybiskupowi - dziś poznański sąd go uniewinnił

Publikacja: 24.06.2022 g.10:38  Aktualizacja: 24.06.2022 g.14:59 Magdalena Konieczna
Poznań
Jest wyrok w głośnej sprawie, dotyczącej występu Marka M. w poznańskim klubie. Oskarżony przedstawiający się jako drag queen Mariolkaa Rebell zatańczył na scenie z dmuchaną lalką, na której twarzy nakleił zdjęcie metropolity krakowskiego.
proces drag queen marek m - Magdalena Konieczna
Fot. Magdalena Konieczna

Spis treści:

    Prokuratura oskarżyła go o nawoływanie do zabójstwa arcybiskupa, nienawiści na tle różnic wyznaniowych i znieważenie wyznawców Kościoła katolickiego. Sąd w występie oskarżonego nie dopatrzył się mowy nienawiści.

    "Sąd w postępowaniu karnym nie może co do zasady pełnić funkcji recenzenta, a tym bardziej cenzora sztuki i oceniać występu oskarżonego pod względem moralnym" - mówiła sędzia Agata Trzcińska.

    Niezasadne jest twierdzenie, że oskarżony nawoływał do popełnienia zbrodni zabójstwa arcybiskupa i aby w ten sposób nawoływał do nienawiści na tle różnic wyznaniowych. Oskarżony nie może ponosić odpowiedzialności za to, w jaki sposób zmanipulowano sposób interpretacji jego występu na potrzeby wzbudzenia zainteresowania mas. Występ oskarżonego osadzony był w stylistyce występów drag queen - przerysowanych, na swój sposób kiczowatych, niejednoznaczny

    - mówiła Agata Trzcińska.

    Prokurator - co podkreślał sąd - oskarżając Marka M. oparł się głównie na relacjach medialnych z występu. Nie było nagrania z klubu, nie było też zdjęć, na których byłoby widać moment podcinania gardła. Nie było świadka, który potwierdziłby wersję prokuratury - mówił sąd.

    Prokurator Agnieszka Bortkiewicz już zapowiedziała apelację.

    Zgromadzone dowody wskazują na sprawstwo oskarżonego i na jego winę. Takie jest stanowisko prokuratury. Wyrok jest całkowicie niezgodny z przyjętym przez nas stanem faktycznym, oczywiście będę apelowała w tej sprawie. To jest sprawa taka, jak każda inna

    - mówiła Agnieszka Bortkiewicz.

    Oskarżony nie chciał komentować wyroku, na sali rozpraw powiedział tylko: dziękuję. Podczas procesu tłumaczył, że nie chciał nawoływać do nienawiści, a jego występ był jedynie odpowiedzią na słowa arcybiskupa o "tęczowej zarazie". Użył podczas występu sztucznej krwi, ale wypłynęła ona z jego serca, a nie szyi lalki. Miało to symbolizować - jak wyjaśniał - jak bardzo słowa o "tęczowej zarazie" go zraniły. Nożyczki wbił w tył lalki, by spuścić z niej powietrze. Zaprzeczył, że symulował podcięcie gardła.

    https://radiopoznan.fm/n/LMq6wt