W Poznaniu jest ponad 100 mieszkań w szkołach i przedszkolach. Ich lokatorzy, to przede wszystkim nauczyciele - w większości emerytowani. Okazuje się, że nie wszędzie lokatorzy dogadują się z dyrektorami.
O wyczynach kobiety, która od kilkudziesięciu lat mieszka w przedszkolu na os. Przyjaźni wiedzą praktycznie wszyscy okoliczni mieszkańcy. - Wiem, że kobieta nie daje żyć personelowi przedszkola. Skarży się, że dzieci krzyczą, a w kuchni trzaskają garnki - mówią.
Opisywane przez sąsiadów sytuacje są jednymi z łagodniejszych, a sprawą zajęli się ostatnio również radni. Okazało się, że lokatorka ma zaległości czynszowe, w najbliższym czasie będzie więc prawdopodobnie musiała opuścić mieszkanie. - Jeżeli od rodziców dochodziły sygnały, że obawiają się o dzieci, to zastanawiam się dlaczego miasto taką sytuację tolerowało - komentuje radny Tomasz Lewandowski.
- Problem lokatorki przedszkola na osiedlu Przyjaźni zostanie niedługo rozwiązany - zapewnia Przemysław Foligowski, dyrektor Wydziału Oświaty UMP. Każdego roku liczba mieszkań, którymi zarządza Wydział Oświaty, zmniejsza się.
Anna Skoczek/int