NA ANTENIE: POMIEDZY NAMI/KRAKOW STREET BAND
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Mniej sklepów z alkoholem w centrum?

Publikacja: 24.09.2013 g.12:20  Aktualizacja: 24.09.2013 g.16:34
Poznań
Czy w centrum Poznania powinno być mniej sklepów monopolowych? Czy w okolicach Starego Rynku należy w ogóle wprowadzić zakaz sprzedaży wysokoprocentowych trunków? Członkowie Stowarzyszenie "Wrocławska" z ulicy Wrocławskiej w Poznaniu chcieliby ograniczenia liczby sklepów sprzedających alkohol w centrum miasta.
butelka_plot1 - TomFoto
/ Fot. TomFoto

Spis treści:

    Chodzi im przede wszystkim o pojawiające się jak grzyby do deszczu całodobowe sklepy różnych sieciówek. Zdaniem członków stowarzyszenia to właśnie przez nie upada centrum miasta. Skąd taka opinia i na czym miałyby polegać zakaz?

    Chcący ograniczeń w sprzedaży alkoholu uważają, że w samym sercu Starego Miasta powinien obowiązywać zakaz sprzedaży alkoholu przez sklepy - ten zakaz nie dotyczyłby pubów, kawiarni i restauracji.

    Czy rzeczywiście dzieje się tak dlatego, że że niemal na każdej ulicy działa sklep sprzedający piwo, wino i wódkę? Że takich sklepów jest mnóstwo w na poznańskim Starym Mieście, ale także na każdym osiedlu, sklepy - jeśli nie całodobowe, to otwarte od godz. 6 do 23 działają nawet w małych miejscowościach. Dzięki nim można się tam zaopatrzyć w podstawowe produkty spożywcze... i w alkohol. 

    Czy można, czy powinno się myśleć o ograniczeniu ich liczby i czy przez to uda się zminimalizować zjawisko picia alkoholu na ulicach i zanieczyszczania ulic i bram?

    Co na propozycję Stowarzyszenia "Wrocławska" z Poznania - propozycję wprowadzanie zakazu sprzedaży alkoholu w sklepach w ścisłym centrum miasta - mają do powiedzenia radni? Krzysztof Skrzypiński, przewodniczący Komisji Bezpieczeństwa Rady Miasta Poznania, zna problem i wolałby, żeby tego typu sklepów powinno być mniej, ale na wprowadzenie zakazu nie pozwala obecnie obowiązujące prawo.

    Kto może dostać zezwolenie na sprzedaż alkoholu? Na jakich zasadach są one wydawane? Zapytaliśmy o to w Wydziale Działalności Gospodarczej Urzędu Miasta.

    Lokale pod sklepy wynajmuje między innymi Zarząd Komunalnych Zasobów Lokalowych, czyli miejski urząd. Czy chętnych na lokal pod sklep monopolowy jest dużo i czy miasto zawsze się zgadza? Dyrektor ZKZL-u Jarosław Pucek przyznaje, że sklepy z alkoholem rzetelnie płacą za czynsz i zgadzają się na najwyższe stawki za najem lokalu.

    Samorządy mają możliwość ograniczenia sprzedaży alkoholu, ale nie jest to takie proste. Czy pomysł ograniczania sklepowej sprzedaży alkoholu jest sprawiedliwy? Dlaczego zakazywać sprzedaży alkoholu w sklepach, a pubach już nie?

    Miasto musi wydawać pozwolenie na sprzedaż alkoholu, jeśli przedsiębiorca spełni wszystkie wymogi - ma jednak możliwość odebrania zezwolenia na sprzedaż alkoholu. Czy takie sytuacje się zdarzają?

    Jakie rozwiązanie widzą Państwo - Nasi Słuchacze? Czy ograniczanie sprzedaży alkoholu na Starym Mieście to dobry pomysł? Zapraszamy do dyskusji na antenie i w internecie.

    https://radiopoznan.fm/n/
    KOMENTARZE 7
    Wielpol 51 06.10.2013 godz. 15:10
    Kwestia ograniczenia dostępności alkoholu nie może podlegać jakiejkolwiek dyskusji. Zjawisko sklepów z alkoholem na każdym kroku, budzi uzasadniony niepokój ludzi zatroskanych o kulturę osobistą i jakość życia w naszym kraju. Tłumaczenie samorządowców, że postawienie zapory nadużywaniu alkoholu uniemożliwiają przepisy, jest nieodpowiedzialne moralnie. ( Takie „prawo” jest na pewno złe i należy je ignorować oraz traktować jako martwą literę.) Prawie 100 lat temu w Stanach Zjednoczonych Ameryki wprowadzono prawny zakaz produkcji i sprzedaży alkoholu. Ta mało elastyczna ustawa, która obowiązywała tylko przez kilkanaście lat, spowodowała odczuwalny spadek spożycia alkoholu i wpłynęła na zmniejszenie nietrzeźwości publicznej.Przeintelektualizowani krytycy prohibicji nie chcą tego faktu dostrzec i zaciekle wszelkie tego typu zakazy odrzucają, nie proponując nic sensownego w zamian. Władze samorządowe, jeżeli im rzeczywiście zależy na dobru porządku publicznego, powinny wzorować się na rozwiązaniu skandynawskim, gdzie punkty sprzedaży alkoholu są umieszczone peryferyjnie i mają ścisłe ograniczenia czasowe. Tylko w ten sposób można ograniczyć plagę pijaństwa, która powszechnie – wraz z narkomanią – godzi już w bardzo młodych ludzi.
    igo. 25.09.2013 godz. 06:34
    Jedną z przyczyn alkoholizmu w Polsce jest bardzo łatwa dostępność do wódki i do piwa. We Francji, w której kultura picia alkoholu jest nieporównywalnie wyższa niż w Polsce walczy się z piciem byle czego, byle jak i byle gdzie.
    W odpowiedzi na wzrost osób upijających się w miastach w tym przede wszystkim młodzieży ogranicza się tam dostępność do piwa i trunków.
    W Lyon,ie wprowadzono okresowo zakaz sprzedaży alkoholu w sklepach od godziny 22 do 6 rano. Sprzedawcy łamiącemu prawo grozi mandat w wysokości 750 euro. W Orleanie alkoholu na wynos nie sprzedaje się już od godz. 21. W Paryżu alkohol nie jest sprzedawany w sklepach po godzinie 22, przy czym zakaz konsumpcji w miejscach publicznych obowiązuje w najbardziej uczęszczanych dzielnicach na przykład na Polach Elizejskich. Tam gdzie się biesiaduje szczególnie często np. w okolicach Luwru, na moście Pont des Arts, zakaz picia alkoholu obowiązuje już od godz. 16. i nie jest to zakaz wyłącznie na papierze.
    W Tuluzie nie kupi się wódki po 22 przy czym zakaz picia alkoholu w miejscach publicznych obowiązuje w całym mieście. Podobnie w Strasburg, La Rochelle czy Lille.

    We Francji z powodu wzrostu spożycia alkoholu przez młodzież, pewne też zakazy i ograniczenia wprowadzono na poziomie całego kraju: sprzedaż alkoholu nieletnim została zakazana, zabroniono organizowania „open barów”, gdzie po jednorazowej opłacie można pić alkohol bez ograniczeń, ograniczono także ofertę „happy hours” w barach. Zniżki na alkohol mogą być tam wprowadzane, o ile tak samo obniża się ceny napojów bezalkoholowych.

    W Poznaniu wódka jest dostępna na każdym kroku i o każdej porze. Pić nie umiemy, alkohol to najczęstsza przyczyna wszelkich u nas przestępstw, wykroczeń, wypadków, gwałtów itp. Opinie pochwalające sprzedaż wódki w sklepach (bo to daje dochód) są odrażające i świadczą już nie tylko o braku w kulturze, ale a jakimś zacofaniu cywilizacyjnym osób takie opinie wypowiadające. Akcje społeczne mające na celu umożliwić „picie pod chmurką” są beznadziejnie prymitywne, w żaden sposób nie uczą kultury w piciu piwa, chodzi wyłącznie o wykluczenie mandatów za picie piwa w parku siedząc np okrakiem na ławce. Palikot za promowanie „małpek” powinien być już bez mandatu posła, w pierdlu.
    grzechu 24.09.2013 godz. 12:55
    Jest Ustawa, która zakazuje spożywania alkoholu w miejscach publicznych. A co robią Policja, Straż Miejska i przede wszystkim Komisja do Spraw Rozwiązywania Problemów Alkoholowych??? Przecież te jednostki właśnie powinny egzekwować przestrzeganie prawa. A co robi wspomniana Komisja? Otóż prowadziłem kiedyś lokal gastronomiczny, to kontrola Komisji polegała na sprawdzaniu ... ZEZWOLEŃ na sprzedaż alkoholu - czy lokal je posiada. A smaczku całej sytuacji dodaje fakt, że Komisja ma siedzibę piętro niżej, pod jednostką Urzędu Miasta wydającą wspomniane ZEZWOLENIA. Czyli wspomniany "papierek" może sobie Komisja łatwo sprawdzić w ewidencji, a swoje siły przeznaczyć na właściwe egzekwowanie ustawy. Najłatwiej wprowadzać zakazy, a najtrudniej zrobić coś konkretnego, wymiernego.
    Upierdliwa 24.09.2013 godz. 12:53
    A gdzie codzienne mycie chodników? Kiedyś, kiedy rano chodniki były polewane, aż tak nie śmierdziało. Zresztą, gdzie w śródmieściu jest dostępna ubikacja? Jeżdżę po świecie i wiem, że tam, gdzie sprząta się często, kibelek wciąż jest czysty. A jak się nie pilnuje, to brud jest wszędzie - nawet w wielkich firmach.
    Podobno jest bezrobocie, może tak więcej sprzątających na uicach?
    Agnieszka 24.09.2013 godz. 12:47
    Pracuję w kawiarni przy starym rynku i każdej niedzieli i soboty rano przechodzę przez ulicę Wrocławską. Jest mi wstyd, ta ulica powinna być wizytówką Poznania, a okropnie śmierdzi bo służy za toaletę! Podobnie Gołębia. Dwie ulice najbliżej siedziby straży miejskiej. Jak to rozumieć? Bo ja nie rozumiem.
    Bielik 24.09.2013 godz. 12:38
    Nie można wszystkich wrzucać do jednego worka... Trzeba oddzielić osoby, które przychodzą na Stare Miasto wypić sobie piwko i spędzić miło czas w gronie znajomych. Druga grupa osób to ludzie, którzy przychodzą się upić i awanturować i to właśnie te osoby są problemem. Niestety, najczęściej jest tak, że patrol policji (której notabene jest zdecydowanie za mało na terenie Starego Miasta), boi się zwrócić uwagę czy ukarać awanturujące się osoby...
    indyk 24.09.2013 godz. 12:34
    Mieszkam niestety od roku w domu jednorodzinnym, za Starołęką i niestety, ten pan co dzwonił i mówił o tych butelkach na Starołęce i ciągle pijących w trawmajach i w autobusach (94, 89) to chleb powszedni. Całe życie mieszkałam w blokowiskach i nigdzie takiego czegoś nie widziałam. W takiej skali... Na rondzie Minikowo, na przystanku autobusowym piją dzień w dzień. Jest tam sklep, ktory się niestety chyba rozbudowuje... I jeszcze zachęcaja reklamą: Piwo, Wino, Wódka... No świetnie, a rano jadąc do pracy czy szkoły trzeba oglądać butelki, puszki, kapsle, powybijane szyby na przystanku z PLEKSY (SIC)! Jaki zakaz w centrum, jak na przedmieściach jest jeszcze gorzej!!! Dlaczego nikt na to nie reaguje, dlaczego???