Dziecięce książki na targach
W południe na Placu Wolności zebrało się kilkadziesiąt osób z flagami i transparentami. Napisali na nich: "Nie finansujemy chamstwa", "Teatr tak, profanacja nie", "Dość klątwy nad Poznaniem". Cały czas inicjatorzy protestu zbierają też podpisy pod petycją do prezydenta Poznania. Domagają się zmiany tegorocznego kuratora Malty. Nie chcą, by Chorwat Oliver Frljić i jego twórczość, obrażała uczucia mieszkańców.
"Ja przysłuchuję się, mają rację. Sztuka to nie jest chamstwo. Sztuka to jest kultura. To mnie tak boli, jak wyśmiewają się z ojca świętego, z krzyża. My mamy sumienia swoje, my jesteśmy wychowani w tej religii - mówili protestujący. "Przyszedłem tutaj przede wszystkim jako mieszkaniec tego miasta. Absolutnie zgadzam się z tym hasłem, żeby kultura nie propagowała agresji wobec kogokolwiek. Mam nadzieję, że ministerstwo kultury to dostrzeże, że władze samorządowe też zrozumieją, że ten rodzaj "sztuki" jest bardzo negatywny"- mówił radny PiS Jan Sulanowski. "Liczymy na to, że środowisko artystyczne samo, w jakiś sposób potępi, wyciągnie konsekwencje wobec takiego pseudoartysty. Festiwal Malta tak naprawdę wiele traci, jeśli nie poradzi sobie z tym problemem" - komentowała radna PRO Joanna Frankiewicz.
Jeden z inicjatorów protestu - Piotr Barełkowski - mówi, że Poznania nie stać na marnotrawienie dorobku Malty przez promowanie postaci i dzieł, które nie niosą jakiejkolwiek wartości artystycznej poza obrażaniem i chęcią wywoływania szoku za wszelką cenę. Pod petycją do prezydenta udało się już zebrać około dwóch tysięcy podpisów. Biuro Festiwalu Malta nie komentuje sprawy.