Cierpienia poszkodowanej w tym czasie biegły porównał do cierpień zadanych na średniowiecznych torturach.
Chociaż Paweł P przebywał przez dwa dni w małej kawalerce z cierpiącą okaleczoną przez brata 24-letnią kobietą to nie wezwał pogotowia ani nie wezwał policji - uzasadniała wyrok sędzia Anna Prywata. Twierdził, że nie dostrzegał obrażeń na ciele pokrzywdzonej.
Tymczasem pokrzywdzona zeznała, że była już zakrwawiona, miała ślady obrażeń na ciele i twarzy wiec trudno uznać że oskarżony tych śladów nie widział. Uważał, że nie jest to jego sprawa bo brat powiedział mu, że zasłużyła na to więc nic z tym nie robił. Od skazanego dla poszkodowanej sąd orzekł też 30 tys zł zadośćuczynienia jednak pełnomocnik poszkodowanej adwokat Radosław Szczepaniak powiedział, że żadna kara nie jest w stanie zrekompensować utraty zdrowia. - Do końca życia będzie musiała zmagać się z uszczerbkiem na zdrowiu ale też cierpieniem fizycznym i psychicznym. Poddamy analizie możliwość wyższego zadośćuczynienia na drodze cywilnej - mówi Szczepaniak.
Sąd orzekł też dla oskarżonego 9 miesięcy ograniczenia wolności poprzez prace społeczne. Przypomnijmy że brat Pawła P. - Grzegorz - , który oślepił i więził przez dwa dni kobietę odsiaduje już wyrok 20 lat więzienia.