Nieobecność adwokat storpedowała dziś proces w sprawie zabójstwa w hotelu pracowniczym w Poznaniu. Takie kary nie dla oskarżonego, ale dla obrońcy zdarzają się w sądzie rzadko.
W procesie o zabójstwo obecność obrońcy jest obowiązkowa. Adwokat przed rozprawą powiadomiła sąd, że nie może się stawić w wyznaczonym terminie i poprosiła o jego zmianę, ale sąd się do tej prośby nie przychylił. Oczekiwał, że obrońca się stawi, dlatego nie krył swojego zdenerwowania, tym bardziej, że adwokat swoją nieobecność tłumaczyła obowiązkami w sądzie w Gnieźnie.
Sąd Apelacyjny ustalił, że w tamtejszym sądzie adwokat rozprawę ma dopiero o 12.30 i nie ma obowiązku się tam stawić, bo jest nie obrońcą, ale pełnomocnikiem oskarżyciela posiłkowego. Ponadto - jak argumentował sąd - po rozprawie wyznaczonej o 9.00 w Poznaniu, zdążyłaby do Gniezna. Sąd postanowił ukarać obrońcę, bo - w jego ocenie - działała na szkodę swojej klientki oskarżonej o zabójstwo. Sąd musiał oskarżonej przedłużyć areszt, a jej proces apelacyjny będzie w stanie rozpocząć dopiero w czerwcu.
Sąd Okręgowy we wrześniu ubiegłego roku skazał Monikę Sz. na 18 lat więzienia za brutalne zabójstwo 64-letniej znajomej w hotelu pracowniczym przy ul. Torowej w Poznaniu. Ten wyrok nie jest prawomocny.