Najtrudniejsza sytuacja panowała w rejonie przepełnionego stawu, skąd woda zaczęła przelewać się na teren miejscowości, zamieniając asfaltową drogę w potok - mówi wójt gminy Kamieniec Kazimierz Breś.
Warunki, które się wytworzyły tego dnia nie zapowiadały aż takiego problemu, który rzeczywiście powstał. Woda bardzo szybko zaczęła napływać, w związku z czym te działania były bardzo intensywne i bardzo szybko rozwijające się
- powiedział Radiu Poznań Kazimierz Breś.
Strażacy z powiatu grodziskiego, wspierani przez zastępy z Kościana i Międzychodu pracowali przez noc. Układali worki z piaskiem i zabezpieczali posesję. Pomagali również mieszkańcy.
Rolnicy transportowali piasek ładowarkami, a w kulminacyjnym momencie w akcji uczestniczyło jedenaście zastępów straży pożarnej. Woda płynęła ulicą i chodnikami, miejscami wdzierając się na podwórza i do piwnic niżej położonych domów.
Nikt się nie spodziewał takiego czegoś. Strach był, do rana człowiek nie spał
– przyznała jedna z mieszkanek.
Na szczęście po północy poziom wody zaczął opadać, a nad ranem sytuacja została opanowana. Dzięki szybkiej i skoordynowanej akcji udało się uniknąć poważnych strat.\
Czytaj także: Zalane garaże, piwnice i drogi. Strażacy odebrali 172 zgłoszenia