"Polska żyje, czuwa, modli się i nie traci nadziei" - mówił hierarcha i dodał, że "my dziś dobrze wiemy i z niepokojem patrzymy oraz doświadczamy, że i dziś są ludzie którzy pragną unicestwić prawdę".
Po mszy uczestnicy uroczystości przeszli pod pomnik katyński i złożyli kwiaty. Wśród nich były dzieci zamordowanych oficerów. Przypominali, że tragiczny los ich rodzin nie zakończył się po wojnie. Przez lata byli poniżani, upokarzani i prześladowani przez władze. Często ceną za mówienie prawdy był brak możliwości nauki czy konieczność częstej zmiany miejsca zamieszkania.
Wszystkim członkom rodzin katyńskim pokłonił się marszałek województwa Marek Woźniak. W swoim przemówieniu mówił, że dla wielu osób skupionych każdego roku pod tym pomnikiem, pamięć o zbrodni, której symbolem stał się las katyński, ma bardzo osobisty wymiar. "Oddajemy hołd wszystkim, których reżim bolszewicki skazał na cierpienie, śmierć i wieczne zapomnienie. Ten pomnik stał się symboliczną mogiłą tych, których cierpienie i śmierć próbowano zasypać lawiną kłamstw i politycznych mistyfikacji" - mówił marszałek. Marek Woźniak oddał też hołd członkom delegacji, która 3 lata temu zginęła w drodze na uroczystości pod Smoleńskiem.
73 lata temu NKWD zamordowało 22 tysiące polskich jeńców wojennych, którzy trafili do niewoli po agresji ZSRR na Polskę, we wrześniu 1939 roku. Egzekucje trwały od kwietnia do maja 1940 roku. Do dziś Rosja nie chce uznać tego za ludobójstwo.