W drugim przypadku chodzi o kibica w tak zwanym kotle, który nie słuchał porządkowych. W jego obronie stanęli inni kibice w wyniku czego ochroniarze odstąpili do interwencji i nie udrożnili wyjść ewakuacyjnych na drugiej trybunie. Po meczu złożyli oficjalne doniesienie na policji.
O sprawie dyskutowano w czwartek w czasie posiedzenia Wojewódzkiego Zespołu Zarządzania Kryzysowego. "Na razie nikt nie myśli o zamykaniu stadionu, bo czasu jest dużo, ale trzeba coś z tym zrobić. Stadion w Poznaniu musi być bezpieczny" - podkreślał wojewoda. O sprawie powiadomiono prezydenta Poznania, który wydaje pozwolenia na zorganizowanie meczu. Najbliższe spotkanie piłkarskie na Bułgarskiej zaplanowano na sierpień.