Fundusz rozpoczyna właśnie kampanię informacyjno-edukacyjną, która ma skrócić kolejki. Teraz do kardiologa czy endokrynologa pacjenci czekają nawet rok. A są przychodnie, gdzie na umówioną wizytę finansowaną przez fundusz, nie przychodzi nawet co czwarty chory.
- Dlatego chcemy dotrzeć do pacjentów. Wiadomo, że im dłuższa kolejka, tym większe jest prawdopodobieństwo, że pacjent się na wizytę nie zgłosi. Chcemy apelować, żeby pacjent, który nie może przyjść, zadzwonił i odwołał swoją wizytę. Dzięki temu szansę dostanie inny pacjent, a kolejki nie będą sztucznie wydłużane - mówi Małgorzata Lipko z wielkopolskiego NFZ.
O odwołaniu wizyty będą pacjentom przypominać ulotki w siedzibie Funduszu i przychodniach.
Magda Konieczna/pś/szym