NA ANTENIE: BLAKAM SIE/BARNIM
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Ogródki piwne - krócej

Publikacja: 29.02.2016 g.12:00  Aktualizacja: 29.02.2016 g.12:48 Anna Skoczek
Poznań
Ogródki piwne na poznańskim Starym Rynku będą w tym roku czynne w określonych godzinach.
ulica wrocławska nocą bójki alkohol - Policja Poznań
/ Fot. (Policja Poznań)

Spis treści:

    Mieszkańcy Starego Rynku walczyli, żeby cisza nocna obowiązywała od godziny 22.00. Restauratorzy chcieli zamykać je o godzinie 2.00 nad ranem. Ostatecznie zaproponowano rozwiązanie kompromisowe. W tygodniu ogródki piwne mogą działać do północy, w weekendy dwie godziny dłużej. 

    Przed nami w tym roku w Poznaniu liczne uroczystości i obchody - z tego powodu miasto liczy na być może większy ruch turystyczny. Każdy turysta na pewno pójdzie na Stary Rynek - i co tam zobaczy? Państwa zdaniem zachwyci się czy przestraszy?Mieszkańcy Starego Miasta mają dość bałaganu i hałasów, przede wszystkim głośnych zabaw w ogródkach sezonowych, w których imprezy trwają cały tydzień, przez 24 godziny na dobę. I dlatego poprosili miejskich urzędników, żeby ograniczyć godziny ich otwarcia. Mieszkańcy zaproponowali, by ogródki zamykano o godzinie 22.00.

    Ta propozycja wzburzyła restauratorów, dla których takie ograniczenia równa się potężne straty finansowe. I w ten sposób spróbowano salomonowego rozwiązania konfliktu - żeby w tygodniu ogródki były czynne do północy, a w weekendy do godziny 2 nad ranem.  Adam Henclewski, właściciel jednej z kamienic na Starym Rynku mówi, że propozycja zamykania ogródków piwnych o 22.00 jest absurdalna. Powinniśmy wzorować się na innych europejskich miastach.

    Pojawiają się zastrzeżenia wobec policji - czy na Rynku jest za mało policji i to policji za mało surowej? Jeśli posypią się: mandat za mandatem i kolegium za kolegium, to czy bawiący się dziś bez zahamowań, nauczą się kultury? Dlaczego zabawa u nas musi kojarzyć się z rozrabianiem? - Klatki schodowe w kamienicach na Starym Rynku po weekendzie wyglądają i pachną strasznie - mówi Magdalena Ratajczak-Szczerba, stowarzyszenie Stary Rynek. Na rynku i w okolicach też się mieszka, ale jak tu spać, kiedy obok jest całonocna dyskoteka? W okresie letnim imprezowanie w ogródkach trwa cały tydzień, całą dobę. Jej zdaniem ograniczenie godzin działania ogródków oznacza spokojniejsze życie dla mieszkańców.

    Jak pogodzić wodę z ogniem? Z jednej strony staromiejskie rynki i ogródki piwne to na całym świecie miejsce odpoczynku, biesiadowania i zabawy. Ale z drugiej, to także miejsce zamieszkania. W Poznaniu bardzo chcemy, żeby ludzie wracali do mieszkania w śródmieściu. Po za tym Stary Rynek to przecież najważniejsza wizytówka Poznania - czy nad ranem rzeczywiście nią jest?

    Jak reagują właściciele lokali, kiedy mieszkańcy zwracają im uwagę, że jest zbyt głośno? "Pani może się wyprowadzić" - cytuje Magdalena Ratajczak-Szczerba, ze stowarzyszenia Stary Rynek. Jak pogodzić przywilej zabawy z prawem do spokojnego życia - przecież na całym świecie ludzie mieszkają w centrum miasta, przy rynkach.

    Trzeba zmieniać nawyki tych, którzy uważają, że zabawa na Starym Rynku to zabawa bez zahamowań - zgodnie z zasadą "hulaj dusza, piekła nie ma". Rada Osiedla Stare Miasto od lat apeluje o zwiększenie na starówce liczby patroli policji i straży miejskiej, mówi Andrzej Rataj.

    Co da zmiana godzin otwarcia ogródków na poznańskim rynku? Czy późną porą jest tam niebezpiecznie? Jak pogodzić przywilej zabawy z prawami mieszkańców do spokoju? Kto psuje atmosferę na Starym Rynku? Jak ją można naprawić?

    Anna Skoczek/as/jb

    https://radiopoznan.fm/n/9kHnqJ
    KOMENTARZE 12
    zbl 29.02.2016 godz. 19:16
    Jest jeszcze jeden aspekt. Niższe przychody z ogródków to niższy PiT do kasy miasta (dochód z PIT płaci się od zysku czyli jest zależny od sumarycznej dochodowości przedsiębiorstw) mniejszy zysk to niższe czynsze, czyli niższy PIT od właścicieli kamienic. Niższe obroty to mniejsze zatrudnienie i znów niższy PIT. Nie tyle ogródki są problemem, co imprezownie.
    Paweł 29.02.2016 godz. 15:29
    Policja powinna reagować na wszystko co się dzieje na Rynku a nie na wybrane rzeczy by poprawiać statystyki. Ta ostatnia akcja legitymowania kilkuset osób była co najmniej śmieszna. Policja i SM powinny spisywać i karać mandatami każdego lejącego na ulicy, pijącego czy rzucającego śmieci czy pety. Często zdarza mi się zwracać uwagę młodym śmiecącym na ulicy i nawet nie potrafią zareagować inaczej niż wulgaryzmem mówiącym odwal się Pan.

    Inna sprawa jest taka, że skrócenie działania ogródków niewiele zmieni. A przyczyna jest bardzo prosta. Większość hałasu pochodzi z wnętrza lokali. Często na mimo klimatyzacji otwarte są wszystkie okna, do tego jeszcze albo wystawione są oknie głośniki z wyjącą muzyką. To jest powód hałasu i nikt mi nie powie przyzwyczaj się do tego, bo to Stary Rynek. Gdybym tak ja zrobił imprezownie w bloku to zaraz by się ludzie oburzali, że im spokój zakłócam i zaraz by się gromy posypały gdybym odpowiedział tak jak odpowiadają restauratorzy na Rynku - "weź się wyprowadź, bo będziemy jeszcze głośniejsi" i taki tekst osobiście usłyszałem.

    Pan, który mówił o sprzedaży lokali przez mieszkańców chyba zapomina, że większość mieszkań nie należy do mieszkających w nich ludzi, bo kamienice są prywatne - a mieszkańcy zostali oddani "prawowitym" właścicielom w latach 90 bez możliwości zrobienia czegokolwiek.

    I teraz pytanie do wszystkich prowadzących firmy. Fajnie było by mieć siedzibę na Starym Rynku, prawda? A gdzie was klient zaparkuje samochód? Bo przecież ludzie chcą blisko podejść firmy, w której coś załatwiają a tu ilość miejsc się zmniejsza.
    Wiesław 29.02.2016 godz. 13:59
    Odpowiedź do zzz.
    Nigdy nie byłem pijany czy zarzygany ale nie mogę się zgodzić z Pani/Pana słowami. Wandalizmem i pijaństwem winna zajmować się Policja i Straż Miejska. Skoro jest jak piszesz to znaczy, że te służby zaniedbują swoje obowiązki! Stary Rynek moim zdaniem winien być wyłączony z zamieszkania i w całości zaadoptowany do spotkań towarzyskich i kulturalnych. Mam 48 lat i chętnie bym sobie w sobotnią noc potańczył przy muzyce z lat 80-90 i nie mam gdzie, bo w Poznaniu nie ma takiego miejsca. Do tego celu imprez idealnie nadaje się Stary Rynek. To wstyd dla miasta wojewódzkiego, że nie potrafi stworzyć kulturalnego centrum dla wszystkich mieszkańców jak i jego gości!
    Nie stanowi dla mnie żadnego wytłumaczenia, że ktoś mieszkał tam 50-60 lat i było dobrze a teraz jest źle. Na Starym Rynku nigdy nie było dobrze.
    Wiesław 29.02.2016 godz. 13:29
    Nie jestem zwolennikiem pijaństwa i wolnej amerykanki na Starym Rynku - porządek i kultura musi być! Ale faktem jest, że Stary Rynek to miejsce spotkań kulturalnych w wielu miastach i krajach. Są to jedne z nielicznych miejsc wyłączonych z ruchu samochodowego co pozwala swobodnie poruszać się a nawet korzystać z ogródków piwnych, które są bardzo dobrym pomysłem. Nie powinno się ograniczać roli centrum miasta a raczej je rozwijać.
    Rozumiem rozgoryczenie mieszkańców, nie mniej jednak świat się zmienia i trzeba iść z duchem czasu a nie zamykać się na otaczający świat i stać się miastem zaściankowym. Proponowałbym jednak aby mieszkania w obrębie Starego Rynku zostały wyprzedane na biura różnych firm, które w godzinach popołudniowych są zamykane.
    Prawda jest taka, że Poznań jest jednym z nielicznych głównych miast Polski gdzie zdecydowanie brakuje miejsc np na imprezy typowo taneczne. Kiedyś była Adria, Arkadia a teraz mamy jedynie puby i dyskoteki. Natomiast na typową zabawę taneczną trzeba wyjechać kilkanaście albo kilkadziesiąt kilometrów za Poznań. To wielki wstyd dla miasta, że zaniedbuje ludzi dojrzałych, zajmując się jedynie młodzieżą, która jak wiemy do spokojnej się nie zalicza! W takim Gdańsku czy Gdyni w weekend co kilkaset metrów można potańczyć a w Poznaniu???
    odpow 29.02.2016 godz. 12:54
    Drogi Arturze! Do której funkcjonują ogródki piwne w Salzburgu? No do której?
    Aga 29.02.2016 godz. 12:52
    A może uczyć kultury picia i właściwego zachowania się?
    Ewa 29.02.2016 godz. 12:49
    Nie jestem mieszkanką Starego Rynku. Przeszkadza mi hałas na Starym Rynku, ale nie z ogródków, bo on jest niewielki w porównaniu z tym hałasem, jaki jest, gdy są imprezy z nagłośnieniem. Głośność jest chyba ustawiana przez ludzi, którzy już sobie uszkodzili słuch. Nawet jeśli ktoś dobrze śpiewa, nie da się tego słuchać, nie chcąc ogłuchnąć.
    Ale po zmroku nie chodzę po rynku, że względu na strach przed pijanymi i pod wpływem środków odurzających.
    ARTUR 29.02.2016 godz. 12:47
    Rynki w całej Europie funkcjonują w ten sposób. Jeśli pojadę do jakiegoś miasta w Europie, to zasuwam na Stary Rynek, bo tam jest wszystko otwarte, tam mogę zjeść, tam mogę sobie coś wypić. Salzburg, który jest zdecydowanie mniejszy od Poznania oprócz paru placów ma jeszcze całe ulice tętniące życiem. Myślę, że Poznań powinien się wreszcie zastanowić czy nadal podążać w stronę zaścianka czy być otwartym, fajnym miejscem. Jakiś czas temu była dyskusja o Wrocławiu, że tam jest tak fajnie ale sami chcemy pozostać po ciemnej stronie, w średniowieczu. Jeśli są burdy, to powinna interweniować policja, od tego w końcu jest. Mieszkańcy na całym świecie przeprowadzają się do spokojniejszych miejsc w mieście.A w centrach są firmy, biura, agencje reklamowe, banki itp. U nas mieszkańcy dostali komunalne mieszkania i tak sobie siedzą i narzekają.
    zzz 29.02.2016 godz. 12:43
    Dwaj panowie dzwoniący - niech się przeprowadzą na Stary Rynek, zapraszam. Nikt nie chce zamykać ogródków całkowicie. Chce się tylko trochę skrócić czas działania ogródków. Ci panowie, którzy dzwonili, po prostu tam ostatnio nie byli. Polecam godz. 2 w nocy i ZARZYGANE bramy, zasikane klatki, powybijane szyby i leżących na chodniku nawalonych do nieptrzytomności ludzi.
    zyzek 29.02.2016 godz. 12:35
    Sam piję piwo i wódeczkę też. Ale jak przychodzę o godz. 22 w piątek czy w sobotę na Stary Rynek to jestem załamany i uciekam jak najszybciej. Ul. Wrocławska to ohydna, niebezpieczna, brudna - zalana moczem i piwem mordownia. To jest straszne miejsce. Ograniczenia powinny być. Godz. 2 to powinien być już czas zamykania knajp.
    Olek 29.02.2016 godz. 12:33
    Zgadzam sie z wiekszością, od pilnowania porządku sa służby. Nie po to by działać akcyjne tylko konsekwentnie. Na zachodzie Europy nawet jeżeli nie widać policji to jest jej na teledysk ze widza wiele i reagują natychmiast. A u nas? Średni czas dojazdu policji 20 minut? Kłopot leży i w zachowaniu części bawiących sie, ale służby w żaden sposób nie sa skuteczne niestety.
    STARY KOMUCH 27.02.2016 godz. 10:53
    I na tym właśnie polega kompromis. Należy pogratulować obu stronom za takie zachowanie!