NA ANTENIE: 14:05 GODZ Z REPORTAZEM zgr/
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Oszczędności w skarpecie? Z czego?

Publikacja: 12.03.2014 g.12:20  Aktualizacja: 12.03.2014 g.12:21
Poznań
Czy Wielkopolanie mają oszczędzanie we krwi? Czy robiąc zakupy myślimy o oszczędzaniu, czy kontrolujemy nasze wydatki czy analizujemy domowe rachunki? Co trzeci Wielkopolanin ma odłożone pieniądze na tzw. czarną godzinę. Po co nam one?
skarbonka - Policja/Poznań
/ Fot. (Policja/Poznań)

Spis treści:

    Pieniądze, to temat wcale nie taki łatwy. Jak przetrwać do pierwszego? Jak rozsądnie gospodarować domowym budżetem? Czy jesteśmy oszczędni i umiemy mądrze wydawać własne pieniądze? Jak związać koniec z końcem - czy nadal pyta o to wielu z nas?

    Średnia pensja w Polsce w styczniu, w sektorze przedsiębiorstw, wyniosła 3800 zł brutto. Ale to tylko średnia. Według danych Eurostatu 10 milionów Polaków jest zagrożonych ubóstwem. Statystycznie cztery razy więcej od nas zarabiają Niemcy, sześć razy więcej Szwajcarzy. Jak przeżyć za naszą polską pensję, skoro ceny żywności są takie jak w Niemczech?

    - Pierwsza rada - nie wzorujmy się na sąsiadach i kolegach z pracy - mówi dr Piotr Michoń, ekonomista zajmujący się badaniem szczęścia w ekonomii. Nie musimy jechać na wakacje do ciepłych krajów, bo tak robią inni. Nie musimy mieć kosiarki jaką ma sąsiad. Może warto odpuścić kupno drugiego samochodu i kupić cztery rowery?

    Czy Wielkopolanie mają oszczędzanie we krwi? Czy wielkopolska gospodarność to tylko mit? Według badań TNS OBOP co trzeci mieszkaniec Wielkopolski ma odłożone pieniądze na czarną godzinę. Ale badania PENTOR-a  pokazują, że niewiele różnimy się jeśli chodzi o oszczędzanie od Polaków mieszkających w innych częściach naszego kraju.

    Czy w globalnym świecie korzystamy zawsze z dobrych wzorców? Z Stanów Zjednoczonych przychodzą do nas niekorzystne zjawiska ekonomiczne takie jak np. zadłużanie się ponad miarę. W USA blisko 13% ludzi nie stać na jedzenie. Amerykański sen przysporzył Amerykanom wielu kłopotów. Jak sobie z nimi radzą?

    W Polsce także powstają blogi o oszczędzaniu. Jeden z nich - jakoszczędzaćpieniądze.pl prowadzi Michał Szafrański. Jego blog otrzymał wiele nagród. Pan Michał opisuje w nim własne zmagania z domowym budżetem. Możemy się od niego nauczyć jak zaoszczędzić pieniądze, które wyciekają nam na zakupach. Czasem wystarczy iść na zakupy z kartką i nie kupować niczego spoza listy.

    Jak kontrolować swoje wydatki, żeby starczyło do pierwszego? Jak robić zakupy, oszczędzać i rozsądnie pożyczać, gdy przyjdzie taka potrzeba? Czy Wielkopolanie są oszczędni i nadal potrafią zarządzać domowymi budżetami? Oszczędzanie staje się dziś nie tylko koniecznością, ale również sposobem na życie. Warto kontrolować zakupy i od czasu do czasu dokonać także inwentaryzacji kosztów codziennego życia.

    Jeśli już zabranie nam pieniędzy, a do wypłaty zostało kilka dni, i nie mamy już drobnych w śwince skarbonce to... można pożyczyć. Jak to zrobić mądrze? Karta kredytowa? Debet? Chwilówka? Może pożyczka od sąsiadów? Co radzi profesjonalny doradca finansowy? Czy bank i każdy kredyt jest tam godny zaufania?

    Studentka informatyki z Wrocławia, pani Agnieszka, udziela korepetycji z matematyki. Pomaga gimnazjalistom i licealistom. Szybko okazało się, że pomocy w liczeniu potrzebują również rodzice jej podopiecznych.Przez przypadek pani Agnieszka pomogła oddłużyć się jednej z rodzin. Natychmiast o pomoc w uporządkowaniu domowych finansów zgłosili się do niej sąsiedzi tej rodziny, znajomi. Teraz pani Agnieszka zamiast udzielać korepetycji, udziela rad jak skonsolidować domowe pożyczki i jak więcej już się nie zadłużać.

    Czy liczy się dla nas każdy grosz? Piotr Oziewicz jest doradcą poznańskiego oddziału Expandera. Zauważa, że od kilku lat rośnie liczba klientów zainteresowanych nie tylko kredytami, ale również oszczędzaniem. Wielu z nas nie stać na polisy, lokowanie środków w funduszach inwestycyjnych. Dlatego banki wprowadzają mechanizmy mikro-oszczędzania. Na czym polegają i czy to się opłaca?

    Na koniec zapytajmy - czy pieniądze dają nam szczęście? Nie dają. Na całym świecie przeprowadzono tysiące badań ankietowych. Wyłania się z znich obraz człowieka zniewolonego przez przedmioty. Kupujemy nie dlatego, że potrzebujemy, ale dlatego, że jesteśmy do tego zmuszani.

    Po co ja tyle kupuiłam/em - dlaczego takie zdanie wyrywa się nam często po powrocie ze sklepu?

    https://radiopoznan.fm/n/
    KOMENTARZE 6
    arbeiten 12.03.2014 godz. 13:13
    Ja ostatnio oszczędzam siedząc w pracy do późnych godzin wieczornych. Tym sposobem nie mam kiedy wydawać pieniędzy.
    obserwator 12.03.2014 godz. 12:52
    Najbardziej mnie śmieszą świrusy, którzy przechodzą z sieci do sieci komórkowej i z banku do banku i ostatecznie oszczędzają te 2 - 3 zł miesięcznie. Ale tracą na tym np. 10 godzin w banku czy w punkcie obsługi klienta komórkowego. I tych 10 godzin nie spędzają z dziećmi, z żoną, tylko w kolejce w banku. Albo przychodzi wiosna i wydają 250 zł na nowe kołpaki do auta. Bo są ładne.
    oszczędni 12.03.2014 godz. 12:51
    Wydaje mi się, że już bardziej oszczędzać nie możemy. Nie chodzimy do kina, teatru, na koncerty, nie palimy, nie pijemy. Rzeczy kupujemy wtedy, kiedy się zniszczą, a nie co sezon. Cieszymy się, kiedy możemy od kogoś coś dostać. Do sklepu chodzimy z kartką. Na wakacje jeździmy raz w roku, z własnym wyżywieniem. Przygotowujemy je sami. Dzięki temu możemy coś odłożyć.
    Pikutkowski Zenek 12.03.2014 godz. 12:49
    Przede wszystkim nie mówmy na to pieniążki - to o czym mówimy to PIENIĄDZE. Pieniążki to są te brązowe albo plastikowe - dla dzieci do zabawy. Więcej szacunku do tego słowa. Bo pieniążki łatwo się wydaje, a pieniądze trochę trudniej.
    grubas 12.03.2014 godz. 12:30
    Od pewnego czasu kupuję jedzenie gotowe-tylko na weekend. Trochę kosztuje. Ale kupione w piątek starcza do wtorku, środy. Okazało się, że w tym czasie nie muszę robić zakupów spożywczych - obiadowych. Tylko pieczywo i coś na chlebuś. Jeszcze nie policzyłem czy oszczędzam, pewnie tak - ale niewiele. Jednak NIE WYRZUCAM - jak kiedyś jedzenia do śmieci. Praktycznie to się nie zdarza.
    daleko do Europy 12.03.2014 godz. 12:28
    Pracownicy w Polsce zarabiają kilkakrotnie mniej niż europejczycy, ale właściciele firm w naszym kraju jeżdżą takimi samymi furami, mieszkają w takich samych wypaśnych domach, jeżdżą na tak samo długie i dalekie wakacje czyli zarabiają podobnie jak nasi zachodni sąsiedzi. Gdzie leży problem w takim razie? Nie czasem w tym, że ci pazerni własściciele firm chcą tylko "dla siebie, dla siebie"? Najzabawniejsze jest to, że uważają, że robią nam łaskę, że dają nam pracę. Wspaniałomyślni czy pazerni?