Żeby sprowadzone z zagranicy samochody można zarejestrować w Polsce, muszą być one prześwietlone przez diagnostów. Ci z kolei, po zbadaniu stanu technicznego, wystawiają dokument, że wszystko jest w porządku. I w Międzychodzie tak właśnie się działo, z tym że badań nie robiono.
Jak ustaliła prokuratura, diagności ograniczali się do postawienia pieczątek na odpowiednich dokumentach i skasowania pieniądzy. Często nie widzieli nawet samochodu. Trzem pracownikom jednej z międzychodzkich stacji i dwóm ich kompanom prokuratura postawiła 18 zarzutów. Akt oskarżenia jest już w sądzie. Możliwa kara do ośmiu lat więzienia.