Podawali się za pracowników prawdziwych stacji benzynowych. Tłumaczyli, że mają nadwyżkę paliwa, której muszą się szybko pozbyć. Oszuści stosowali zawsze ten sam scenariusz. Na stacji kazali zatankować pojazd klientów - najczęściej ciężarówkę, lub traktor i znikali z pieniędzmi. Ofiary nie dość, że traciły pokaźne sumy, to musiały też zapłacić za paliwo właścicielowi stacji po normalnej cenie.
Z dotychczasowych ustaleń wynika, że mężczyźni zarobili na tym 100 tysięcy złotych. Działali głównie na terenie Poznania, Murowanej Gośliny, Nowego Tomyśla, Opalenicy, Konina, Ostrowa Wielkopolskiego i Słupcy. Jeden z zatrzymanych był na warunkowym zwolnieniu - również za oszustwa.