Praca dla mieszkańców Gniezna
Rano do trzech milionów brakowało 70 osób. W kasie skrupulatnie odliczano bilet za biletem. Do palmiarni dotarły dwie wycieczki i zostały już tylko dwie osoby do 3 milionowego gościa. I wtedy... zrobiło się pusto.
Dopiero po półgodzinnym oczekiwaniu z mgły, która spowiła park Wilsona, wyłoniła się postać sympatycznej pani. Było wiadomo, że to zwiedzający "z numerem" 2999999. Była to położna z Gdańska, która do Poznania przyjechała na egzaminy. W prezencie dostała drzewko kawowe i upominki.
Na kolejną osobę nie trzeba było długo czekać. Do drzwi palmiarni zapukała wycieczka z Gorzowa Wielkopolskiego. Pierwsza weszła pani Beata i do niej właśnie podszedł dyrektor palmiarni z kwiatami i upominkami - także od Radia Merkury. To nauczycielka języka angielskiego, która przyjechała z dwiema klasami na wycieczkę do Poznania. Do domu zabierze upominki i piękny kwiat doniczkowy.
Bilety w Palmiarni liczono od 1992 roku, kiedy w obiekcie przeprowadzono remont kapitalny.