Kolejorz wylądował w Talinnie
Jest już niemal pewne, że przyczyną poniedziałkowego pożaru w serwerowni, który spowodował awarię systemu, była wada sprzętu. - Dzisiaj system działa tak jak powinien działać. Trudno powiedzieć czy ten stan się utrzyma - mówi zastępca prezydenta Poznania Mirosław Kruszyński.
Już wcześniej były z nim problemy. Nie pracował tak, jak powinien, dlatego Mirosław Kruszyński wezwał szefów firmy odpowiedzialnej m.in. za oprogramowanie PEKI.
Urzędnicy robią wszystko, by usprawnić obsługę pasażerów. Z ich ustaleń wynika, że co czwarta osoba, zamiast stać w długiej kolejce w jednym z kilkunastu punktów obsługi, kartę mogłaby naładować w jednym z ponad stu punktów sprzedaży. Ale mieszkańcy o tym nie wiedzą, dlatego "Drużyna PEKI", która udziela pasażerom informacji, zostanie wzmocniona.
Najczęściej pojawiające się pytania, związane z obsługą systemu, razem z odpowiedziami od dziś będą się pojawiać na stronie internetowej miasta. A kartą PEKA można już płacić w 80 parkomatach na Jeżycach. Do każdego zostało wgrane nowe oprogramowanie.
___
Od ponad dwóch tygodni poznaniacy i przyjezdni męczą się z nowymi zasadami działania komunikacji miejskiej. PEKA jest jaka jest. Powiedzieliśmy już o niej dużo złego. Narzekaliśmy na kolejki, pożary i inne awarie. Od PEKI nie ma raczej odwrotu. Miasto dostało na projekt około 30 milionów złotych dotacji z Unii Europejskiej. Gdyby teraz się z niego wycofano pieniądze trzeba by zwrócić. Nasz reporter zastanawia się co i jak trzeba poprawić, aby PEKA była bardziej przyjazna i zachęcała do korzystania z komunikacja miejskiej. Bo co mają powiedzieć ludzie, którzy załadowali pieniądze na kartę, aby jeździć na tportmonetce i pieniądze im zjadło? Wiemy o takich przypadkach. Z tego powodu ludzie, nawet mający już PEKĘ "liniówkę", kasują bilety papierowe, zamiast "pikać" PEKĄ.
Miejmy nadzieję, że ZTM słucha tych uwag i nie pozostanie obojetny. Cierpliwość pasażerska może mieć swoje granice.