Jego zdaniem w takiej rywalizacji powinien wziąć udział również obecny prezydent miasta Jacek Jaśkowiak z Platformy Obywatelskiej. - Sytuacja w Poznaniu jest trudna - mówił w poniedziałek w stolicy Wielkopolski Ryszard Petru.
- Prezydent Jaśkowiak wcale wysokich notowań nie ma. Wcale nie jest oczywiste, czy kandydat opozycji wygra z kandydatem PIS-u. Ja zawsze byłem zwolennikiem prawyborów, które są robione w ramach opozycji i wtedy mieszkańcy Poznania (ci, którzy chcą oczywiście) w nich głosują i wybierają najlepszego kandydata opozycji. Ja mam obawy, czy prezydent Jaśkowiak wygra z kandydatem PIS-u - dodaje.
Ryszard Petru nie chciał powiedzieć, kogo Nowoczesna powinna wystawić w takich prawyborach. Rzecznik prezydenta Hanna Surma nie chciała komentować tych słów. - Prezydent Jaśkowiak stwierdził, że nie warto odnosić się do tego komentarza. Nie będziemy tych słów w żaden sposób komentować - podkreśla.
Wcześniej Jacek Jaśkowiak wielokrotnie mówił, że chce walczyć o drugą kadencję. Nie było dotąd mowy o organizacji prawyborów. Wśród potencjalnych kandydatów Nowoczesnej wymieniało się posłów Adama Szłapkę lub Joannę Schmidt oraz szefową wielkopolskch struktur Katarzynę Kierzek-Koperską.
Na tej samej konferencji były lider Nowoczesnej poinformował, że złożył zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa.
- Dzisiaj pali się kukły, jutro pali się książki, a potem się podpala domy. Nie może być przyzwolenia na takie zachowania. Nieważne czy palimy kukłę z wizerunkiem Ryszarda Petru czy Jarosława Kaczyńskiego. Oba te zachowania są tak samo naganne i tak samo powinny być ścigane. Nie ma tu różnicy - mówił Petru na poznańskim Placu Wolności.
Ryszard Petru mówił, że na razie nie boi się o swoje życie, a jak będzie się bał, to o tym poinformuje. Podkreślał, że chodzi bez ochroniarzy. Polityk oczekuje reakcji ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry oraz szefa MSWiA Joachima Brudzińskiego.
Działacze Młodzieży Wszechpolskiej kukłę Ryszarda Petru spalili w piątek przed Teatrem Dramatycznym w Białymstoku. Wyjaśniali, że nawiązywali w ten sposób do tradycji topienia marzanny. Przekonywali, że wraz z odejściem zimy z polityki odchodzi Ryszard Petru.