NA ANTENIE: Luz blues
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Piekarz z Poznania rozdaje świeży chleb na Ukrainie. "Symbol domowego ciepła i bezpieczeństwa"

Publikacja: 21.04.2022 g.09:20  Aktualizacja: 21.04.2022 g.13:09 PAP
Poznań
Rosjanie urządzili sobie w piekarni bazę; my, po jej oczyszczeniu, zaczęliśmy rozdawać stąd mieszkańcom świeży chleb, który jest symbolem domowego ciepła i bezpieczeństwa - powiedział w rozmowie z PAP Jacek Polewski, piekarz z Poznania.
czarny chleb piekarz bucza - Czarny Chleb
Fot. Czarny Chleb

Spis treści:

    Jacek Polewski przybył do Buczy w połowie kwietnia z synem i przyjacielem.

    Gdy zobaczyłem, co się tam wydarzyło, całe to okrucieństwo, pomyślałem, że najlepsze co mogę zrobić jako piekarz, to pomóc w uruchomieniu piekarni. Wrzuciłem w Google Maps dwa słowa: piekarnia i Bucza - wyskoczyło kilka wyników, napisałem do pierwszej z brzegu, właściciel odpisał w ciągu kilku minut. Załadowaliśmy w Poznaniu 500 kilogramów mąki i ruszyliśmy

    - dodał, odpowiadając na pytanie o swoje motywacje.

    Piekarz przyznał, że w piekarni, z której właścicielem nawiązał współpracę, mieściła się siedziba rosyjskiego oddziału biorącego udział w okupacji Buczy. 

    "Gdy przyjechaliśmy, panował tam straszny bałagan, sprzątaliśmy to dwa dni. Rosjanie ukradli formy do pieczenia, talerze, podstawowe przyrządy kuchenne" - wyliczał.

    Trochę obawialiśmy się min, które mogły zostać ukryte pod materacami czy meblami, ale na szczęście niczego nie znaleźliśmy

    - dodał.

    Zapytany o reakcję lokalnej społeczności na pojawienie się polskich piekarzy i rozpoczęcie prac zauważył, że "nikt w mieście nie wie, kiedy lokale i sklepy ponownie rozpoczną działalność; ludzie podchodzili do nas i pytali, kiedy ruszymy".

    W mieście nie działa zdecydowana większość sklepów i restauracji. Duża część z nich została zdewastowana i ograbiona przez okupujących miasto Rosjan.

    W Buczy działa wiele organizacji zapewniających mieszkańcom pomoc humanitarną. Jedzenie można więc zdobyć, jednak są to przede wszystkim produkty suche lub zapakowane próżniowo, brakuje towarów świeżych

    - powiedział Jacek Polewski.

    Po upieczeniu pierwszej partii chlebów pojechaliśmy rozdać je pod blokiem, w którym nadal nie ma prądu, gazu ani wody. Ludzie gotują tam nad rozpalanym przed klatkami ogniem. Wszyscy dosłownie rzucili się na ten ciepły, świeży chleb

    - przyznał piekarz.

    Jacek Polewski powiedział PAP, że we wtorek do właściciela lokalnej piekarni zadzwonił ktoś z armii i powiedział, że "wkrótce rozpocznie się rosyjska ofensywa i musimy się wynosić". "Nie chcieliśmy opuszczać Buczy, bo wiemy, że rosyjskie wojska nie są w stanie niczego zrobić od tej strony, ale piekarz wolał nie ryzykować i dlatego wyjechaliśmy" - dodał.

    Pojechaliśmy do Kijowa, gdzie planujemy piec chleby i ciasta na prawosławną Wielkanoc. Będziemy też zaopatrywać szpital wojskowy i żołnierzy. Wrócimy do Buczy, będzie pracować i tam, i w Kijowie

    - zapewnił Polewski.

    W środę rozdzieliliśmy się, mój syn razem z przyjacielem pojechali pomagać do Buczy, robią tam m.in. zakupy, a ja zostałem w Kijowie

    - dodał.

    PAP
    https://radiopoznan.fm/n/u164Xt