Pismo wysłane przez firmę do m.in. miejskich urzędników przeczytał nasz reporter Rafał Muniak. Zdaniem autorów pisma w pożydowskiej kamienicy nie powinny handlować kwiaciarki. W piśmie, do którego dotarł nasz reporter, firma Futurat Financial podająca się za nowego właściciela spornej kamienicy zwraca się o ukaranie prezydenta Gniezna, bo twierdzi że jego działania naruszają uczucia religijne Żydów.
To, że w spornej kamienicy należącej kiedyś do Żydów handlowały kwiaciarki to tak "jakby w meczecie umieścić świniarnię" Autorzy grożą, że zawiadomią Żydowski Instytut Historyczny o kolejnym przejawie antysemityzmu. Dlaczego w Gnieźnie tak nienawidzą Żydów - pytają prezydenta Gniezna. Współwłaściciel firmy Futurat, którego nasz reporter spotkał przy spornej kamienicy, nie chciał odpowiadać na żadne pytania.
Przewodnicząca wyznaniowych gmin żydowskich w Poznaniu Alicja Bromberger Kobuz powiedziała, że jest zszokowana. "To są partykularne interesy poszczególnych środowisk, które wykorzystują żydowskie akcenty do podkreślenia takich czy innych działań. Współpraca z władzami Gniezna układała mi się dotychczas bardzo dobrze - mówi Bromberger Kobuz". Spór o kamienicę rozstrzygnie się na gruncie sądowym, a nie międzyreligijnym. W spornej kamienicy nie ma już kwiaciarek. Lokal zajmuje słynny poznański czyściciel kamienic Piotr Ś.
Urząd Miasta Gniezna twierdzi, że jest właścicielem nieruchomości. Jednak to firma Futurat widnieje w księdze wieczystej. Urzędnicy postanowili wyprowadzić kwiaciarki z kamienicy, żeby kobiety nie były narażane na szykany czyściciela. Sprawę własności ma rozstrzygnąć sąd.
___
Poznańska prokuratura przedstawiła akt oskarżenia trójce czyścicieli poznańskich kamienic. Jest w nim mowa o stalkingu, czyli uporczywym nękaniu lokatorów. Dwie osoby - Piotr Ś. i Paweł Ż. działali pod szyldem Fabryki Mieszkań i Ziemi. Zdaniem prokuratury mieli gnębić przede wszystkim lokatorów z kamienicy przy ul. Stolarskiej. Jak poinformowała prokuratura, śledztwo zostało zakończone, a sprawę przekazano do sądu. Nie wiadomo kiedy ruszy proces. Za tzw. stalking czyścicielom grożą trzy lata więzienia. Oskarżeni nie przyznają się do winy. Twierdzą, że działali zgodnie z prawem.