Bezpieczeństwo w pracy to nie tylko etap budowy, ale także późniejsze użytkowanie i obsługa budynku. Jeszcze kilkanaście czy kilkadziesiąt lat temu nikt nie myślał o zabezpieczeniach przy wyjściach na dach, w szybach wentylacyjnych czy innych newralgicznych miejscach.
Podam przykład: kiedyś w ogóle nie myślano o śniegu i problemie jego usuwania z dużych połaci dachów. Dziś przygotowuje się specjalne kotwy i liny do asekuracji
– wyjaśnia inspektor Michał Dzielicki z Państwowej Inspekcji Pracy w Ostrowie Wielkopolskim.
Dodaje, że standardy bezpieczeństwa podnoszą działające w Polsce duże przedsiębiorstwa, realizujące inwestycje w prestiżowych lokalizacjach. Zdecydowanie mniej uwagi poświęca się bezpieczeństwu w projektach tańszych inwestycji, realizowanych przez małe firmy. Decydują koszty
– ubolewa wielkopolski okręgowy inspektor pracy Paweł Ciemny.
Zainwestowane dziś dodatkowe tysiąc złotych może pięć razy zaprocentować przy odśnieżaniu czy nawet zwykłym czyszczeniu rynien
– dodaje.
Państwowa Inspekcja Pracy już wkrótce będzie miała więcej możliwości działania w Wielkopolsce. Ogłoszono nabór na kilkanaście nowych etatów. Mile widziani są prawnicy, ale także inżynierowie, na przykład budownictwa.