Dzisiaj w urzędzie radni rozmawiali o zajęciach, których trzecia edycja jest realizowana w miejskich szkołach. Przedstawiciele miasta zapewniali, że podczas zajęć o mówiono o dyskryminacji w każdym jej wydaniu - dotyczącej narodowości, niepełnosprawności, ubóstwa czy orientacji seksualnej. Odbywają się po lekcjach, są przygotowywane przez nauczycieli poznańskich szkół. - Zgodę na te zajęcia wyrażają rodzice - mówił Marek Sternalski z PO.
Uwagę radnych opozycji zwróciły zwłaszcza kwestie dotyczące homoseksualizmu. Przemysław Alexandrowicz z PiS mówił, że pomylono znaczenie słowa tolerancja. - Okazuje się, że cisza, milczenie i zgoda na to, że tacy - dla mnie odmieńcy - są, to za mało. Musi być afirmacja i radosna akceptacja - mówił radny.
Duże emocje wzbudził poradnik dla nauczycieli, który miał pomóc im w przygotowaniu zajęć. Przeciwnicy wątków dotyczących orientacji seksualnej pytali: dlaczego samorząd doradza nauczycielom w takich sprawach. Szef wydziału oświaty, Przemysław Foligowski odpowiedział, że to zadanie własne gminy.
Marek Sternalski kształtu i tematyki zajęć bronił. - To są podstawy człowieczeństwa, o których mówi papież Franciszek - mówił. Radna PiS Lidia Dudziak była poruszona. - Ciągle szafujesz słowami Ojca Świętego. A wiesz dlaczego? Bo nie masz argumentów - mówiła.
Udział w zajęciach bierze 5 proc. poznańskich uczniów. Czy powinno być ich więcej czy mniej - radni, w zależności od opcji, uważają inaczej.