"Z mojej perspektywy to tamten czerwiec był najważniejszy. Miałam wtedy największy wpływ na toczące się sprawy. Wtedy, w tamtym parlamencie, mimo że był wybrany w częściowo wolnych wyborach, udało nam się tak wiele zrobić. Te pierwsze miesiące były niezwykle intensywne. Mogliśmy dokonać tylu zmian, które nawet fizycznie się czuło. Przecież już w grudniu 1989 roku zrobiliśmy nowelizację konstytucji. W ten sposób odeszliśmy od Okrągłego Stołu. I wtedy te stare kotwice, które były w tamtej konstytucji - upadły. I zaczęliśmy iść - jako kraj - swoją własną drogą."
Jaki był klimat jubileuszowego szczytu w Warszawie? - "Mam nadzieję, że to początek procesu, który dla światowej opinii publicznej nada znaczenie temu wszystkiemu, co stało się w Polsce 25 lat temu. Miałam kontakty w tych dniach z różnymi ludźmi, bo uczestniczyłam w tych wydarzeniach przez kilka dni. Ci ludzie, którzy nie są teraz w polityce, ani w życiu publicznym mówili, że są podniesieni na duchu. Miałam także poczucie, że wszyscy liderzy państw, którzy zjechali do Warszawy, uznali ten nasz trud, trud naszego społeczeństwa, nasz wysiłek. Że to myśmy zaczęli, że stąd to wszystko wyszło" - komentuje Hanna Suchocka.
Z ramienia tzw. Komisji Weneckiej przy Radzie Europy, Hanna Suchocka, jako jedyny reprezentant Polski, pomaga przy tworzeniu nowego prawa na Ukrainie, zwłaszcza nowej konstytucji. Na jakim etapie są te prace? "Teraz sytuacja jest inna, niż była dwa miesiące temu. Po aneksji Krymu był silny nacisk, żeby przygotować nową konstytucję. Projekt miał być gotowy przed wyborami prezydenckimi, ażeby kandydaci mogli się wypowiedzieć co do tego projektu. Nowo wybrany prezydent wstrzymał prośbę do Komisji Weneckiej o pilną opinię. To może być różnie komentowane.
Ja uważam, że sytuacja na Ukrainie jest ciągle w fazie organizacji. I jestem zdania, że konstytucja to nie jest akt, który się pisze na początku przemian, tylko raczej na podsumowanie przemian. Ukraina nie jest państwem bez konstytucji. Powrócono przecież do konstytucji z 2004 roku, czyli podstawa do działań jest! Uważam więc, że stało się dobrze, że nie działano w pośpiechu i że teraz nowy prezydent będzie mógł wskazać pewne zasady, zwłaszcza dotyczące relacji między centrum a okręgami poza centrum, stopnia decentralizacji lub autonomii. Jaki ten układ terytorialny ma być? - co jest przecież bardzo ważne dla Ukrainy. Nie widzę tu niebezpieczeństwa, a wręcz przeciwnie - uważam, że to jest racjonalne podejście do rozwiązań na Ukrainie" - wyjaśnia Hanna Suchocka. (cała rozmowa poniżej)