Potrzebna jest cierpliwa i konsekwentna edukacja i mówienie o tym, dlaczego udało się Wielkopolanom wygrać w 1919 roku i czego dziś uczy nas tamto zwycięstwo. Czy umiemy świętować zwycięskie Powstanie Wielkopolskie? Czy umiemy i mamy odwagę się tym chwalić? Zapytaliśmy o to - nie Wielkopolan. Rafał Otoka-Frąckiewicz jest redaktorem naczelnym miesięcznika Uważam Rze Historia. Numer, który ukazał się na przełomie listopada i grudnia poświęcony był głównie Powstaniu Wielkopolskiemu. - Najlepiej uczyć ludzi, że powstania mogą być zwycięskie, niż płakać nad grobami - mówi.
Podobnego zdania jest Piotr Zychowicz - autor kontrowersyjnych książek, takich jak "pakt Ribbentrop - Beck, Opcja Niemiecka" czy "Obłęd 44"." Dla Zychowicza - Powstanie Wielkopolskie to dowód na to, że "Polacy potrafią bić się z głową".
Dlaczego Wielkopolanom udało się wygrać powstanie? Czy to był dobry czas i Niemcy byli rzeczywiście słabi, bo panował zamęt i nastrój rewolucyjny w państwach zaborczych. Czy mieliśmy dobrą kadrę oficerską, przywódczą. Dowodzili major Stanisław Taczak, generał Józef Dowbor-Muśnicki, kpt Paweł Cyms (Inowrocław i zach Kujawy), Mieczysław Andrzejewski POW, poznańscy przywódcy - Mieczysław Paluch, Bogdan Hulewicz, Franciszek Budzyński.
Jaka jest nasza wiedza o tym zwycięskim powstaniu? Co dziś daje nam pamięć o nim? Czego nas uczy? Powstanie to nie tylko sukces militarny, to także zwycięstwo polskiej dyplomacji. Nacisk na państwa zachodnie, udział Francuzów w podpisaniu układu w Trewirze i uznanie za granicę linii frontu wielkopolskiego.
W historii Polski niewiele jest takich spektakularnych zwycięstw - bitwa pod Grunwaldem, wygrana Sobieskiego pod Wiedniem, ogłoszenie Konstytucji 3 Maja, Cud nad Wisłą i wojna polsko-bolszewicka.
Trzeba nadal dużo mówić o Powstaniu Wielkopolskim - bo poza Poznaniem, wiedza na jego temat jest niewielka - uważa Rafał Otoka-Frąckiewicz redaktor naczelny miesięcznika Uważam Rze Historia. Jego zdaniem Powstanie Wielkopolskie powinno i może przebić się do szerszej świadomości. Potrzeba czasu - on sam był zdziwiony gdy kilkanaście lat temu przyjechał z Łodzi do Warszawy i okazało się, że rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego była obchodzona "prywatnie".